Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2015
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Seriale
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


22.05.2015 (21:57)

Dziś na piątym miejscu trójkowej listy "O, matko!" Organka, no naprawdę super-super! No, ale... ja lubię horrory. I pomyśleć, że w zimnych Suwałkach przyszedł na świat taki fajny Organek :)
A potem Fisze i Wagle - no już oni cokolwiek by zaśpiewali, to mam od razu miętkie kolanka i łzy tuż-tuż.
No i Lao Che - uwielbiam wszystko!
Fajnymi facetami obrodziło, starzy się trzymają i młodzi kiełkują. To lubię!

Piątek bardzo ogrodowy - całe ręce mam poparzone, ale powyrywałam pokrzywy z połowy maliniaka, aż kury były zdziwione, jak je tam wypuściłam. Odchwaściłam też różne miejsca w ogrodzie, no mogłabym tym zielskiem tira załadować! Potem, jak klasyczna Buka nagrodziłam się dwoma piwami.
A jutro mnie czeka jedenaście godzin w pociągach, więc mi się należało.

W niedzielę znów wybory i znów trzeba ratować ojczyznę i wybrać nie-pis, o matko, co za naród!

Komentuj (0)

19.05.2015 (22:08)

Codzienne popołudniowe obchody ogrodu z macaniem liści różanych i ślęczeniem z nosem przy ziemi wykazały pierwsze objawy inwazji tego całego różożernego bydła. Jutro wkraczam z opryskiem mospilanem, który jest bezpieczny dla pszczół, a zresztą róże przecież jeszcze nie kwitną, więc co by miały roić na nich pszczoły, zwłaszcza po zachodzie słońca. Dłużej czekać już nie mogę, ale spróbuję się na razie ograniczyć do tych róż, na których już szkodniki żerują i tych kilku, które w ubiegłym roku miały problemy.

Dostałam dziś wiadomość że naprawiona jest moja konewka, stara ocynkowana dziesięciolitrówka, którą lekkomyślnie zostawiłam na zimę z wodą i lód rozsadził jej dno. Zaniosłam ją do pana Zdzicha, który robił nasz piec i poprosiłam o ratunek.
Chciałbym mieć też takie wiadro i mam nadzieję wyżebrać je od kogoś na wsi, bo założę się, że ludzie tu takie wiadra mają i nie używają ich, bo kupili sobie już dawno ładne, nowe plastikowe wiadra.

A tak moje pieski czekają na mnie przy furtce, kiedy idę do sklepu.


Komentuj (0)

17.05.2015 (17:29)

Stary zeżarł 7 czekolad w 5 dni. Przysięgam! W dodatku były to beznadziejne czekolady, te z centrum krwiodawstwa. Na samą myśl mnie zemdliło i muszę się zastanowić, czy ja chcę z nim nadal mieszkać w jednym domu. Z podstaw matematyki wynika, że w ciągu tych pięciu dni były dwa takie, kiedy to zeżarł dwie czekolady jednego dnia. Pozostaje tajemnicą, dlaczego ocalała ósma czekolada.
Iskra mówiła o badaniach na myszach - że te, które są uzależnione od cukru, to nawet na znajomych kołowrotkach zapominają pojeździć. No to teraz ja rozumiem wiele rzeczy.

Weekend bardzo udany i słoneczny, choć zimny. Wczoraj co prawda cały dzień pisałam pracę zaliczeniową, ale udało się w ogrodzie posiedzieć z laptopem, więc nie narzekam.


Dziś porobiłam porządki w foliaku, posadziłam pięć kupnych sadzonek papryki, popikowałam sałatę i taki ogólny porządeczek sobie zrobiłam.


Potem wyplewiłam porządnie różankę i to jest bardzo ważna praca, potrzebna i od razu widoczna. Musiałam uważać, nie wyrywać wszystkiego jak leci, bo wschodzą tam cenne siewki szałwii trójbarwnej, czarnuszki i innych cudnych drobiażdżków. Udało mi się też nie złamać dupą żadnych młodych różanych przyrostów, więc jestem bardzo zadowolona.


Byłam w polu - ładnie wschodzą posiane warzywka, oczywiście razem z chwaściorami. Zostały mi jeszcze do posadzenia dynie, które czekają w foliaku w wielodoniczkach i fasola tyczkowa.

W ogrodzie jest teraz tak pięknie, mogłabym się stąd nigdzie nie ruszać...












Komentuj (2)

15.05.2015 (21:09)

Do wsi wkroczył dżender i parytet i po dwóch kadencjach urzędowania sołtysa wybraliśmy wczoraj sołtyskę. Co prawda była jedyną kandydatką, więc nie było wyjścia, no ale.
Różnym osobom proponowano kandydowanie, ale żadna z nich się nie zgodziła. Myślałam, że Basia będzie kandydowała, ale jednak się nie zdecydowała, a szkoda.
Żeby nie było, to dodam tylko, że padła również moja kandydatura i to nie z ust pijanego Heńka, tylko poważnej osoby.
Podziękowałam i obiecałam, że za cztery lata - kto wie.

Tegoroczni zimni ogrodnicy wraz z Zośką minęli w naszym regionie bezprzymrozkowo i chwała im za to. Zapowiada się taki piękny sezon, z urodzajem kwiatów i owoców.
Jeszcze nigdy moje róże nie wyglądały tak pięknie o tej porze. Co prawda kwiatów jeszcze nie ma, ale potencjał widać, a krzaczory są takie piękne, że jak patrzę na nie z bliska, to aż mi się chce płakać.
Patrzenie z bliska pomaga też zawczasu zauważyć różne wredoty, które jak co roku kolejno będą chciały zeżreć moje róże.
Mszyco, bruzdownico pędowa, zwiocie i skoczku różany, nimułko i ogrodnico niszczylistko - wasze niedoczekanie!

Komentuj (0)

13.05.2015 (19:42)



Dziś inżynieria gospodarska, a w szczegółach:
1. Tubylcze wiadro z szopy z wodą dla piesków
2. Beczka z gnojówką z pokrzyw
3. Zardzewiały pług czy coś w tym rodzaju
4. Akwedukt zaklęty w wężu z Lidla
5. Stara motyka (jakby co)
6. Kij do mieszania gnojówki (mieszać codziennie; dopóki się pieni - fermentuje; jak przestanie się pienić - używać; nie oddychać!)
7. Niski gruby pniaczek w funkcji stolika przy kranie
8. Wyższy cienki pniaczek (po śliwie) w funkcji nie wiadomo jakiej
9. Ceramiczne jakieś coś, jakby zatyczka od czegoś
10. Żelazna kulka, śliczna, okrąglutka wykopana w ogrodzie

Detale do samodzielnego odnalezienia na obrazku; w nagrodę: piątka z buźką!

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
DD
Etyka
DrMorfeusz
NaWsi
Pierwsza
Warsztat
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Sigi
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Szpinak
PodWulkanem
Wypieki
Gospodarstwo
Biodynamicznie
Kompostownik
Oaza
Wolierka
Pogoda
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
Nohavica
Pińczów
Przemyk
Trójka
WOŚP