Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2012
styczeń
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Bibliografie

Allegro
Poczta
Bank1
Bank2

Osloskop
YouTube

FB
NaszaKlasa
MoiKrewni
Pińczów
WOŚP

statystyka
GG e-mail
Logowanie
RSS

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


25.01.2012 (21:59)

Zadzwoniła do mnie Zosia. Najpierw cichutko zapytała w smsie, czy można tak na chwileczkę ... i zadzwoniła. I okazało się, że dziś wieczorem będziemy razem słuchać Owsiaka :)

Poznałyśmy się na pierwszym roku studiów; byłyśmy w jednej grupie z alfabetycznego rozdzielnika – ja na be, Zosia na ce. Zosia była ludnością tubylczą z miasta akademickiego, miała więc dom tam, gdzie studia, co było dla większości z nas w jakiś sposób egzotyczne. Przychodziła czasem do nas do akademika, kiedy między zajęciami wpadałyśmy na jakąś herbatkę. Z Collegium Paderevianum do Nawojki było niedaleko, więc można było zdążyć wte i wewte.
Zosia znana była z tego, że słodziła cztery łyżeczki, ale ponieważ miała takt i kulturę, to w akademiku tylko dwie. Była to bowiem epoka kartek na cukier.

Wkrótce Zosia powiła dzieciątko i zniknęła na trochę. Nasze drogi znów się skrzyżowały, kiedy na trzecim roku znalazłyśmy się w siedmioosobowej grupie niedobitków, którzy nie wyjechali z lwią większością na zagraniczny semestr. Studiowaliśmy sobie nadal na miejscu, spotykając się czasami na wspólne omawianie nudnych lektur, które na szczęście ten cymbał Tadeusz miał zawsze przeczytane, więc mogłyśmy notować, co mówił. Ten zeszyt mam do tej pory.

Takie to były czasy, drogie dziatki, trzeba było sobie jakoś radzić bez internetowych super-mega streszczeń wszystkiego. Internetu nie było wcale to a wcale! Ani komórek!
A po pasie zieleni pośrodku Alej Trzech Wieszczów w Krakowie pomykały dinozaury.

Komentuj (4)

22.01.2012 (19:51)

Ta parszywa aura zasługuje, żeby nazwać ją samymi niecenzuralnymi przymiotnikami. I rzeczownikami. Sprawia ona bowiem, że nie wierzę w miłość, pieniądze, wiosnę i zdaną maturę.

Żeby się pocieszyć, oglądam wciąż te róże na forum, na fachowych portalach i stronach szkółek. Czytam też książkę "Róże" z 1957 roku, która była własnością mojego dziadka, zapalonego kolekcjonera pięknych i niespotykanych roślin, które gromadził w swoim ogrodzie. Książka pełna jest notatek na marginesach i odsyłaczy, nanoszonych ołówkiem, który jeden koniec miał niebieski, a drugi czerwony. Pamiętam ten ołówek, jakbym go wczoraj widziała.

Okazuje się, że różę pnącą, którą zaplanowałam na frontową ścianę domu pomiędzy dwa duże okna, miał też mój dziadek. Kupił ją w 1952 roku.
Jest to róża New Dawn, bladoróżowa, określana jako porcelanowa, kwitnąca z różnym nasileniem przez cały sezon, wystarczająco odporna na choroby i na mróz, powtarzająca kwitnienie i nie wymagająca pełnego nasłonecznienia.
Jest też określana jako róża samoczyszcząca, co oznacza, że kwiaty nie zasychają na krzewie po przekwitnięciu, tylko opadają - u nas na głowy i pod nogi wchodzących przez bramę.
I pomyśleć, że niektórzy wskazują tę cechę, jako wadę New Dawn, bo im śmieci (!) na ich plastikowe trawniki.

Żeby się pocieszyć, oglądam też projekty, które narysował Stary jakiś czas temu.

Najpierw przebudowa wiatrołapu.
Będzie on nawiązywał stylem do szachulca na elewacji (ta ściana na prawo od wiatrołapu też jest z szachulca, tylko tu nie jest to narysowane). Schody będą drewniane i ażurowe, a do domu wchodzić się będzie od frontu, a nie z boku tak jak teraz. Wykorzystamy istniejącą podmurówkę obecnego wiatrołapu, żeby nie robić zbytniej rozpierduchy, ale jego wnętrze będzie mniejsze (płytsze), niż podstawa tej podmurówki. Przednia jej część to będzie podest przed drzwiami - dla stróżujących piesków.





A tu kurnik - muszę Starego pogonić z tym kurnikiem, bo wiosna za pasem, a drewno i cegły do jego zbudowania czekają. Może by tak na zachętę podpalić stary kurnik? Mam ochotę.





I tak będzie - nie jest kwestią czy, jest tylko kwestią kiedy. A to jest przecież kwestia drugorzędna.

Komentuj (5)

20.01.2012 (21:43)

W pewnym miejscu znana jestem z tego, że zamawiam dwie gałki lodów karmelowych z orzechami laskowymi ilekroć przechodzę obok. Mają tam lody takie sobie, no przyzwoite, ale żaden szał jak dla mnie, pożeracza, znawczyni i konesera. Ale właśnie te karmelowe całkiem całkiem, bo nie są przesłodzone.
Natomiast orzechy laskowe, które tam mają, mogłabym jeść wiadrami. Zamawiam więc te orzechy pod pretekstem, że niby na lody przyszłam i patrzę czujnie panience przez ramię, ile miareczek wsypuje. Czasem dwie, a czasem trzy.
Potem siadam, a panienka przynosi mi te lody i zaczynam konsumować z namaszczeniem, marząc, żeby ta chwila trwała wiecznie.

Dziś też tam byłam, ale musiałam płacić kartą, choć to drobna kwota. Panienka przyjęła zamówienie, postukała na kasie, spojrzała na ladę, po czym mówi: "dowód osobisty mi pani dała".

Komentuj (1)

18.01.2012 (22:58)

Słyszałam już od kilku dni, że Owsiak startuje w Trójce z audycją muzyczną, że w środy po dwudziestej drugiej... Ucieszyłam się, bo ja zawsze Owsiaka lubiłam i jeszcze dawny "Brum" mam w pamięci.
Włączam i co słyszę? Szaleństwo! Zamiast spać po ciężkim dniu, rozkręciłam radio na cały głos i tak sobie słucham i mam silne postanowienie zrobić z tego środowy rytuał.

Tak mi to dobrze zrobiło... a ciężko mi jakoś na sercu ostatnio. Ale daję radę, marzę o wiośnie.

Dziś między pracami wyrwałam się do szpitala i tam na onkologii trzymałam Małgosię za chudzieńkie żółte łapki; posiedziałam bardzo małą chwilkę, ale dobrze, że poszłam.
A potem wróciłam do świata, w którym zdrowy na ciele i szalony na umyśle świr znów zagrał główną rolę.

Komentuj (0)

14.01.2012 (09:52)

Biała kaszka przysypała mi trochę ogród, ale postanowiłam lekceważyć jej obecność, bo przecież to tylko na chwilę. Ciemiernik ma już piękny duży pąk kwiatowy.



Komentuj (0)
Blogi
DoDa
Ela
Elfka
Gliniany
Megaira
Merigold
MotylaNoga
Iskra
Valyo
Wszczebrzeszynie
DrLecter DrMorfeusz
Barbarella Haniuta Soso
Pierwsza Sistermoon
Utopia
Warsztat
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Ecrin
Gunia Lunia
Jacek
Sigi
Stary Młoda
Jedzonko
Fabryka Pesto Szpinak
PodWulkanem
ItaliaOdKuchni
Gospodarstwo
Biodynamicznie
Zwyczajnie
MuratorForum
ForumOgrodnicze
Pogoda
Wielki Świat
Janda
Janerka
Kazik
Nohavica
Przemyk