Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2016
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Seriale
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


22.07.2016 (08:34)

Furtka do kurnika osiągnęła w tym roku efekt, o jaki mi chodziło. Trzy powojniki dały czadu!







Komentuj (1)

20.07.2016 (22:06)

Jest Bogusia!
Nietrudno zgadnąć, że nie spałam tej nocy zbyt dobrze. Wczoraj zainstalowaliśmy ją w sypialni razem z tym całym śmierdzącym kocim żarciem i kuwetą. To jest jej bezpieczne terytorium, tu na razie mieszka, a popołudniami wypuszczamy ją i zwiedza cały dom, a psy są wtedy w ogrodzie.
Nastąpiło już krótkie zapoznanie nosem w nos z Zuzią (dość spokojne) i równie krótkie z każdym z psów, ale tu już z użyciem prychania, demonstracją pazurów, kociego grzbietu i żbikowego ogona.

Lubi mnie! Spała mi w nocy na głowie, biegała po naszych zagłówkach i skakała mi na twarz, a o trzeciej w nocy bawiła się kabelkami od lampki i słuchawek oraz tubką po oxycorcie.
Znalazła też zgubione przeze mnie zeszłoroczne nasiona aksamitek, wysypując cały pojemnik na koc!

Dziś na pięć godzin została sama, zamknięta w sypialni i nie podpaliła domu! Grzeczna koteczka.





Komentuj (0)

16.07.2016 (14:11)

Dziunia tej wiosny, jak co roku, wyszła przez dach i ślad po niej zaginął. Odkąd (po skończeniu dwóch czy trzech lat) zaczęła w ogóle wychodzić na zewnątrz, bywało że znikała nawet na trzy tygodnie, nigdy jednak nie na aż tak długo.
A teraz czekamy już chyba ze trzy miesiące, szukamy, wołamy i nic.
Zuzia została sama; urzęduje między domem a ogrodem, czasem dokazuje w kurniku, ale tęskni. Tęskni za Mamą, tęskni za Dziunią - zniknęły jej dwie najbliższe towarzyszki.

Byliśmy dziś w schronisku, tak niby przejazdem i mimochodem, ale traf chciał, że... od przedwczoraj jest tam Bogusia! Na razie ma świerzb uszny, musi więc dokończyć kurację zanim będzie do odbioru. Ma śliczny pyszczek, umaszczenie podobne do Dziuni, tylko jaśniejsze, jest kontaktowa, ruchliwa, wygląda na uspołecznioną i inteligentną koteczkę.
Zarezerwowaliśmy Bogusię i mamy dzwonić pod koniec przyszłego tygodnia.

Aaa, no i pszczoły wreszcie się zorientowały, że lawenda jest kusząca! W poprzednich latach tylko trzmiele buszowały w mojej lawendzie całymi dniami i nocowały w jej kępach, a teraz - już od ósmej rano lawenda buczy pszczołami.

Skończyłam drugi tydzień zabiegów. Do tych przepisanych przez lekarza dokupiłam sobie jeszcze terapię powięziową górnej części tułowia z odblokowywaniem punktów spustowych. Jest to coś niesamowitego! Panienka kładzie mnie na kozetkę, a następnie tłamsi, szczypie i ciągnie za skórę, wbija mi palce w różne bolesne punkty i drąży łapami korytarze w moich tkankach! Momentami boli tak, że przestaję oddychać.
Po pierwszym zabiegu wstałam z twarzą mokrą od potu i nieco oszołomiona. Ku mojemu zdziwieniu nie mam nigdzie żadnych siniaków...

Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest - sturlać się ze zbocza góry w zamkniętej beczce (jak w Bolku i Lolku, czy innych kreskówkach). Teraz myślę, że to trochę właśnie tak.

Komentuj (2)

05.07.2016 (16:47)

Lubię letnie gotowanie. Na przykład bigos z młodej zielonej kapusty, już nie tylko z koperkiem, ale z mięskiem. Kapuściane głowy są jeszcze zielone, ale już naprawdę wielkie i tylko połowa mieści mi się do gara.
Wyżeramy co bardziej treściwe kawałki, a następnego dnia "rozcieńczam" bigos drugą połową kapusty i do tego wrzucam kiełbasę polską wędzoną, surową.

Albo bób z boczkiem... to jest dopiero hicior! Ugotowany na półtwardo bób trzeba wypstryknąć z łupinek do rondla z wędzonym surowym boczkiem, usmażonym z młodą cebulą i wszystko razem poddusić jeszcze chwilę. Ale przynajmniej jemy to w dzień, a nie tuż przed północą, jak niektórzy!

Komentuj (2)

04.07.2016 (15:51)

Dorotki zaczęły znosić jajka!

Młode kurki zaczynają się nieść, kiedy mają około pół roku, co u Dorotek wypadałoby na początku sierpnia. Wczoraj przyłapałam jedną z nich, siedzącą w gnieździe, więc pomyślałam sobie, że się już przymierza i próbuje. Tymczasem wieczorem okazało się, że jest pierwsze malutkie jajeczko!
Mało tego, rano Stary znalazł drugie, ale nie w gnieździe, tylko tak dziwnie, na podłodze... chyba nie zdążyła.

Zaczęłam dziś mój turnus rehabilitacyjny ale najpierw była wizyta u lekarza i mimo nieciekawego początku (opóźnienie i długie czekanie mimo wyznaczonej godziny) trafiłam na fajną panią doktor, sympatyczną i komunikatywną, która nie dość, że w ogóle wstała od biurka, to jeszcze mnie zbadała, a nawet osłuchała.
Już dawno nie byłam u lekarza, który wstaje od biurka do pacjenta.

Komentuj (0)
Blogi
Barbarella
Etyka
NaWsi
Pierwsza
Warsztat
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Sigi
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Szpinak
PodWulkanem
Wypieki
Gospodarstwo
Biodynamicznie
Kompostownik
Oaza
Wolierka
Pogoda
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
Nohavica
Pińczów
Przemyk
Trójka
WOŚP