Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


03.01.2006 (19:39)

Była długa notka o tym, jak się w naszej wsi kupuje świeże mięso dnia 3 stycznia.

Ale mi ją zeżarło.

I się obraziłam!

Komentuj (4)

06.01.2006 (14:17)

Tak mi się dzisiaj chce spać cały dzień, że nie mogłam w pracy wejść po schodach na pierwsze piętro. W połowie pomyślałam: "usiądę sobie tu na schodku na chwileczkę". Ale jakoś się jednak powstrzymałam. Trza być twardym a nie miętkim, jak mawiali niektórzy. Później wspomogłam się kawą z ilości kawy pomnożonej przez dwa i ilości wody podzielonej przez dwa. Pomogło.

A wszystko to stąd, że mieszkam w domu wariatów. Jeden wariat drukuje projekty o drugiej w nocy, a drugi wstaje o szóstej. I jak tu spać! Ja nie mogę spać, jak inni nie śpią - takie mam schorzenie psychosomatyczne.

Komentuj (7)

07.01.2006 (17:15)

Wariaty (patrz: poprzednia notka) poszły do kina. Mam więc dziś wieczór sam na sam (ze sobą). Zdarza mi się to rzadko i bardzo to lubię.

Pierwszą część spędzam przed kompem, nadrabiając zaległości z tygodnia. Przy tym radykalnie się odchudzam. W myśl zasad podanych przez twórców diety dla osób z poszczególnymi grupami krwi, ananasy są wybitnie odchudzajace dla grupy A. Zjadłam całą puszkę.

A za chwilę zasiadam do oglądania dwóch zaległych odcinków "Rodziny Soprano", która nadawana jest w bandyckich godzinach, więc muszę nagrywać.

A oto wspomnienie z okresu świątecznego: Yen i ja na spacerze z psem w śnieżny, mroźny i wietrzny dzień:



Komentuj (6)

11.01.2006 (17:42)

Przeglądając przed wyrzuceniem kalendarzyk z 2005 roku natknęłam się na takie oto zapiski:

"400 bułeczek + 4 kg masła/1 dzień
4 kg wędlin
4 kg sera zółtego
10 główek sałaty
5 kg pomidorów
4 kg ogórków
10 pęczków rzodkiewki
woda niegazowana (5 zgrzewek)
20 l soków

kawa, herbata, cytryny
deski, ścierki, noże
termosy

zbiórka: 8.00"


Dotyczy notki z 6 maja 2005.
A oto stosowna ilustracja:





Komentuj (1)

17.01.2006 (21:30)

Po wyjeździe Agnieszki na studia zajęłam jej pokój. Wreszcie mam warunki do wygodnego spania, tak jak lubię, na brzuchu, ale z jedną nogą ugietą i z kolanem pod samą brodą prawie, a drugą wyprostowaną. Do tego jest potrzebne szerokie łóżko. No, takie na 90 cm wystarczy.

No i co najważniejsze, nie muszę na dzień chować pościeli. Nie muszę też i na noc zaścielać łóżka. Odpada więc tak francowato niewygodne schylanie się, albo pełzanie wokół łózka na klęczkach. Na dzień przykrywam wszystko kocem, a wieczorem wsuwam się tylko do środka kołderkowego naleśnika. Mmmm...

Na tym łóżku i na półce za głową mam wszystko, co mi potrzebne do szczęścia. Torebka, telefon, książki, druty z włóczką, zestaw do nauki angielskiego, radio. Zielona herbata w filiżance...

Przypomina mi to pobyt na kolonii. Tam też całe swoje gospodarstwo miało się na łóżku.




Komentuj (3)

20.01.2006 (22:01)

Taka ładna włóczka. Robię sobie sweterek :)



Komentuj (2)

24.01.2006 (09:01)

Z wczorajszej rady pedagogicznej w szkole podstawowej:

Wychowawczyni klasy trzeciej od dłuższego czasu podejrzewa u jednego z uczniów dysleksję.

Kilka razy rozmawiała na ten temat z mamą, do której jakby problem nie docierał, chociaż niby gramotna całkiem. A już w ogóle nie chciała rozmawiać na temat przebadania chłopca w tym kierunku, co proponowała wychowawczyni.

Wreszcie mama poinformowała otwarcie, że badania są WYKLUCZONE, bo syn ma zostać prawnikiem, a na studia prawnicze nie przyjmują kandydatów, posiadających orzeczenie o dysleksji!



Komentuj (1)

24.01.2006 (22:36)

Dziś poczułam się prawie babcią.

Moi przyjaciele mają wnuczka. Byłam dziś u nich na seansie zdjęciowo-blogowo-filmowym. Opowiadali o maluszku z zachwytem. Ponieważ mamę tego maluszka znam od czasu, kiedy miała 6 lat, to poczułam, że mam prawo być taką trochę jakby babcią.

Mama maluszka pisze bloga w jego imieniu. Robi to świetnie, zachęcam, zapraszam. Zbyś zalinkowany.




Komentuj (3)

26.01.2006 (17:55)

Napisałam właśnie opowiadanie o moim wyjeździe wakacyjnym, w czasie Past Simple na dzisiejsze zajęcia.

Pisałam trochę z głowy a trochę ze słownika i przy użyciu tych dwóch niedoskonałych narzędzi napisałam... o czym? O Rybiku, rzecz jasna.

O pociągu z Krakowa do Zagórza, o spacerach (hmhm, chodzeniu po górach), krajobrazach, o tym jak wieczorami pilismy piwo i darliśmy ryja na całą okolicę, a także o nocnym spacerze na tamę (oczywiście bez szczegółów, gdyż jestem damą). I o tym, że dzwoniliśmy stamtąd do naszych przyjaciół, którzy nie mogli być z nami; to zdanie normalnie napisałam bez kawałka słownika i jestem z niego bardzo dumna!

Wspomniałam również o sudoku, rzecz jasna, i o tym, że wstawaliśmy codziennie bardzo późno i nie mieliśmy żadnych problemów.

I płakać mi się zachciało, no!



Komentuj (3)

28.01.2006 (12:27)

Po pierwsze - wyjeżdżam dziś wieczorem na 2 tygodnie. Będę pewnie czasem uchwytna z kawiarenki, jak to my, uzależnieni...

Po drugie, mam nadzieję, że jak wrócę, to już się skończy to białe zimno i urośnie moja bazylia. Nie mogę żyć bez bazylii. Ta kupowana w doniczkach nie wytrzymuje transportu do domu, w sensie - nie nadaje sie do dalszej uprawy. Jest rahityczna, wiotka i od razu widać, że słońca nie oglądała. Zasiałam więc swoją własną - w jednej doniczce zieloną, a w drugiej czerwonolistną. Wschodzi i wygląda obiecująco.

Komentuj (1)

28.01.2006 (18:13)

To fragment mojej dzisiejszej rozmowy z córką na gg:

ja (17:50)
jestes okropna
ja (17:50)
zajrzalam dzis do twojej szuflady z rajstopami
ja (17:50)
nienawidze cie chyba
ona (17:50)
aa
ona (17:50)
i co?
ona (17:50)
czemu?
ona (17:51)
nawidź..
ja (17:51)
dlaczego ty nie nosisz tych wszystkich rajstop tylko ciagle sobie kazesz kupowac nowe? moze to jakas choroba psychiczna i moze jeszcze mozna na to jakies tabletki dostac?
ja (17:51)
kolorowe takie w kratke ladne
ona (17:51)
tam sa jakies cale? nie dziurawe? ja tam nie zagladalam od.. ukhuhu
ona (17:52)
one sa za male
ja (17:52)
ani razu nie zakladane bo widac ze nowki
ja (17:52)
a grube ze hej
ja (17:52)
i w ogole tam sa miliony rajstop
ona (17:52)
czerwone w kratke, tak?
ona (17:52)
te?
ja (17:52)
tak
ja (17:52)
milcz ty durniu
ona (17:52)
ja je dostalam od anuli na gwiazdke chyba trzy lata temu
ona (17:52)
i byly za male
ja (17:52)
powyrzucac masz to jak przyjedziesz bo cie zabije
ona (17:52)
i tak sobie leza..
ona (17:52)
mhm
ona (17:52)
ja Ciebie tez kocham


Komentuj (0)

31.01.2006 (18:00)

Mili Państwo, ja wiem, że jest to niczym wobec wieczności, dziury ozonowej i zniszczenia puszczy amazońskiej, ale mój blogasek obchodził wczoraj mały jebieleusz (tort ze świeczką i te rzeczy).

Pozdrawiam z kawiarenki...

Komentuj (7)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów