Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.10.2006 (11:17)

Nadrabiam zaległości cywilizacyjne i oglądam filmy. Od operacji kręgosłupa prawie przestałam chodzić do kina i umknęło mi wiele rzeczy. Pomijam już fakt, że pole manewru w moim mieście, wyposażonym w jedno i pół kina i tak miałbym niewielkie, nawet, gdybym biegała na wszystkie premiery.

Teraz leżę sobie na łóżku sosnowym nakrytym pareo, zielona herbata przy mnie, wygodny wałek-hipopotamek pod głową, a z ekranu laptoka sączy się sztuka filmowa. Słuchawki zapewniają intymność odbioru, nikt nie limituje mi dostępu do kompa.

Przekopuję się na przykład przez kolejne sezony mojego ukochanego "The Sopranos". Ale nie tylko. Mam jeszcze tyle filmów, które chciałbym zobaczyć.

A na klawiaturze Milusia permanentnie mylę "delete" z "backspace".

Komentuj (8)

05.10.2006 (23:24)

Nie mam czasu na pisanie. Nie mam czasu na nic. Kupuję coś stale przez Internet, mam nadgarstek zepsuty od myszy komputerowej i muszę nosić opatrunek uciskowy i smarować się maścią przeciwzapalną ale to i tak nic nie pomaga.

Kupiłam dziś kuchnię gazowo-elektryczną i okap do niej, przelałam kasę i teraz się martwię, czy mi to przyślą. Szykuję się do remontu kuchni, a od jutra na 3 dni wybieram się na szkolenie, które pomoże mi być osobą świadomą i przejawiającą inicjatywę obywatelską. Jeśli nie ucieknę w połowie...

Jeśli nie ucieknę, będę miała wymuszony trzydniowy odpoczynek od kompa i może mi się ta ręka wyleczy!


Śniło mi się dziś, że piszę maturę z polskiego. Przede mną kartka, na niej z 8 tematów i wszystkie jakieś beznadziejne! Czuję, że czas ucieka, że powinnam się już zdecydować na któryś z nich, ale nie mogę! Przebudzenie było słodkie; i ta myśl "nie muszę pisać, nie muszę nawet wybierać"...

Komentuj (0)

08.10.2006 (18:23)

No kurna.
Będę współzałożycielem organizacji pozarządowej!

Komentuj (3)

09.10.2006 (19:44)

:(

Komentuj (4)

14.10.2006 (12:21)

Najpierw koszmarny poniedziałek. Od rana wyczuwało się jakiś syf w powietrzu, jakieś napięcie; różni ludzie robili różne kretyńskie rzeczy, wszyscy ze wszystkimi się żarli (ja z mężem na przykład, a M. z księgową), wpienił mnie do białości pan od znaczków, potem spacerowałam bez sensu przez godzinę po Komforcie wdychając toksyczne wykładziny. Przez cały dzień czułam, że mam ochotę kogoś zabić (i nie był to PMS).
Wszystko wyjaśniło się wieczorem. Dzień, w którym umarł Grechuta nie mógł być inny.

Od poniedziałku nadchodziły moje zakupy internetowe (kuchenka i okap), wcześniej, niż planowałam wstawili mi w kuchni nowe okno, remont rusza więc pełną parą. Do pokoju powstawiane szafki kuchenne, kafelki w paczkach leżą po kątach, ogólny rozgardiasz w każdym kącie, a będzie jeszcze gorszy. Muszę uważać, żeby mi nie zginęła zielona herbata!

Wtorek - zebranie założycielskie; stowarzyszenie gotowe (jestem sekretarzem komisji rewizyjnej i nie do końca wiem, czym to grozi). Teraz jeszcze rejestracja w sądzie.

Wczorajszy bankiet z okazji święta grupy zawodowej, do której należę, chociaż nie do końca się z nią identyfikuję; było sympatycznie, ale jakoś nie miałam ochoty siedzieć za długo i po prostu zabrałam się stamtąd, kiedy już nie mogłam ani jeść, ani pić.

A dziś Ania się dowiedziała, że to jednak będzie chłopiec, a nie żadna Zosia. Powinna więc na razie poprzestać na tych trzech zakupionych dla Zosi sukienkach. Po południu będziemy szyć sukienkę dla Ani, bo opakowanie na Zosię/? rośnie i rozpycha się coraz bardziej.

Nie wspomnę, że Agnieszce nie udało się zaklepać sobie nowego mieszkania, a następnego dnia rano okazało się, że się jednak udało!

Nie wspomnę, że w czwartek byłam w telewizji, a w piątek w gazecie, chociaż z zupełnie innych powodów. Nie zdarza mi się to często!

I to wszystko w jednym tygodniu. Nie wyrabiam na zakrętach!


Komentuj (3)

15.10.2006 (15:14)

Dziś krótki wypad do lasu:



Wybacz, Córeczko...

Komentuj (11)

18.10.2006 (19:22)

Czy ktos mógłby sprawić, żeby mężczyznom wstawiano czasami do łba mózg?
Normalnie, chociaż raz w tygodniu na trzy godziny!

Komentuj (9)

25.10.2006 (20:08)

Mój trzynastoletni synek (170 cm wzrostu, rozmiar buta 45) wszedł raz do kuchni, gdzie gotowałam obiad, z książką do historii otwartą na rozdziale "Antyk" i powiedział, patrząc z niesmakiem na zamieszczone w tekście ilustracje: "ależ ci bogowie mieli żałośnie małe genitalia".

Komentuj (6)

31.10.2006 (23:09)

Normalnie wolna chata.

Normalnie nienormalnie, bo bardzo rzadko mi się zdarza, że zostaję w domu sama. Tym razem na całe cztery dni i kawałek piątego.

Mam zamiar zachowywać się, jak facet pod nieobecność żony: nie sprzątać (no, umówmy się, nie będzie po kim!), jeść niezdrowe jedzenie, oglądać filmy do upadłego. Eeee, co by tu jeszcze? Coś wymyślę!

Tymczasem na początek posprzątałam po przyjściu z pracy, bo ja owszem, mogę nie sprzątać, ale pod warunkiem, że jest posprzątane.


Komentuj (5)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów