Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


14.10.2014 (21:24)

Wtem pojawił się na horyzoncie imperatyw, jakim są odwieczne prawa ekonomii i zmusił mnie on do umówienia się na wizytę jednak. No to czekam grzecznie na termin.

Zamówiłam dziś dziesięć nowych róż w jesiennych zakupach, a zważywszy, że na wiosnę kupiłam osiem, a latem dostałam kolejne dziesięć od koleżanek, to przekroczyłam plan prawie trzykrotnie. A plan brzmi: każdego roku dziesięć nowych róż.
No to chyba już dobijam do stówy z tymi różami.
Parę tygodni temu powstał pomysł różanej ściany o południowej wystawie, która będzie miała około dziesięciu metrów długości, a róże będzie widać z okien największego pokoju. Ach, jakie to daje możliwości! Pięć wielkich pnących róż już tam rośnie i czekają na towarzystwo.

Dziś miałam w pracy dzień bardzo krótki, jakby to był piątek i już o wpół do pierwszej stałam w kaloszkach na przystanku naszym wsiowym, skąd wyruszyłyśmy z Basią do lasu z koszami i nożykami. Było to pierwsze moje wyjście do lasu tej jesieni i pewnie ostatnie. Mieszkam w lesie, ale do tego lasu nie chodzę, bo nie mam kiedy a poza tym grzyby mam w moim własnym brzozowym zagajniku i to w ilościach bardziej niż zadowalających.
Jak już się nam uda gdzieś ruszyć razem ze Starym, to najczęściej idziemy na pola, żeby wybiegać psy. Tam je można bezkarnie wypuścić, bo nie czyha za drzewem Zły Leśniczy z dubeltówką i bloczkiem mandatów.
Sama z psami chodzić nie mogę, bo z dwoma dużymi psami na smyczy to sorry.

Znalazłyśmy opieńki i nacięłam ich cały kosz. Właśnie takie grzyby mi się podobają, co to nie trzeba się za nimi nałazić, tylko rosną jak posiane na jednym miejscu. A już do opieniek mam szczególny szacunek, odkąd przeczytałam, że wszystkie opieńki występujące na kontynencie europejskim są prawdopodobnie jednym wielkim grzybem i to nie rodziną, nie gatunkiem tylko jednym OSOBNIKIEM. To im jakoś wyszło z badania kodu genetycznego.Ten głupi Burek zeżarł w zeszłym tygodniu pół opakowania trutki na szczury i całe szczęście zrobił to na oczach Starego, więc zaliczył płukanie żołądka i długotrwałą kurację zastrzykami przeciwkrwotocznymi, a od jutra zacznie jeszcze tabletki. Tym sposobem jego wartość wzrosła w ciągu jednego dnia o trzy stówy i już teraz Burek nie jest biednym kundlem z sierocińca za sześćdziesiąt zeta.

Komentuj (1)

27.10.2014 (18:28)

Siedzę po ciemku w ogrodzie z laptopem na kolanach i nadzoruję ognisko. Jest ciepło, ale jest też ciemno i pierwszy raz żałuję, że nie mam podświetlanej klawiatury.
Palę resztki szaletu i choć jest to samo drewno, to jednak nie byłam w stanie wnieść tego do domu i ogrzewać się starymi deskami sedesowymi oraz resztą wyposażenia tego przybytku.
Ułożyłam zgrabny stosik, przyniosłam łopatkę żaru z pieca i pali się jak ta lala!

Jeśli mowa o drewnie, to mamy już całe drewno na zimę porządnie poukładane. Mamy też od niedawna nowy samochód, co prawda też stary, ale nie tak stary, jak ten stary.

Jesienne liczenie róż wykazało przekroczenie setki. Posadziliśmy w sobotę nowe i przesadziliśmy kilka starych. Koncepcja różanej ściany nieco ewoluowała i w dolnej części ogrodu już w najbliższym sezonie będzie różanka, zdominowana przez ramblery kwitnące raz, ale za to długo i bardzo obficie. Po przekwitnięciu będą one stanowiły liściaste tło dla niższych róż, podsadzanych sukcesywnie z przodu, a przy okazji zasłonią kącik biesiadny naszego sąsiada, który niekoniecznie chcemy oglądać, a jednak nie mieliśmy do tej pory wyjścia.
A różany spektakl będzie widoczny z okien największego pokoju.


Ponieważ ja lubię mieć świat zorganizowany w tabelki, to powiedziałam ostatnio do Starego, że musimy opracować procedury na wypadek, gdy jedno z nas umrze. No, żeby wiedzieć, co zrobi to drugie.
- Jak to co? Też umrze - powiedział Stary. - Ja w każdym razie nie zamierzam żyć dłużej bez ciebie.
Nie wiem, ale... to chyba było wyznanie miłości.

Komentuj (3)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów