Leżę sobie leżę, laptoka mam na kołdrze i martwię się szczerze, że zaraz się te ferie skończą. Trzeba będzie wstawać rano, a tu napadało przez noc pełno tego białego gówna, co to je potem z entuzjazmem posypują piachem, co to potem ten piach rodzina mi wnosi na butach do mieszkania, co to potem ja go zamiatam co pół godziny, cedząc pod nosem niecenzuralne wyrazy (strumień świadomości, wygenerowany pod wpływem bułki z szynką). Czasem oni też zamiatają, trzeba oddać sprawiedliwość, ale zasadniczo problem jest taki, że im nie zgrzyta pod nogami, a mi zgrzyta. A wiadomo, że sprząta ten, komu przeszkadza.

I dziecko za kilka dni wyjedzie, i znów się zrobi niepełna rodzina...



Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć