Po artystycznym zepsuciu przeze mnie blogusia trwają prace wiosenne, mające na celu przynajmniej przywrócenie stanu poprzedniego. A może nawet coś więcej.
Wczorajszy wieczór przyniósł najwięcej w tej kwestii, dzieki Yen, jak zwykle. Gdyby nie ona, to musiałabym się sama tego wszystkiego nauczyć i wtedy pewnie zostałabym informatykiem. A po co mi to, pfff.

Byłam dziś na solarium, w erze i w pasmanterii - wszystkie trzy załatwione pozytywnie. Chociaż era jakby nie do końca. Aaa i w pracy byłam, ale krótko. No i zakupy zrobiłam niewielkie i obiad ugotowałam i zjadłam go też. A potem na spacerek.

Wiosna szaleje, mogłam więc zacząć sezon łażenia z psem do lasku. Bazie tam wszędzie przecudne i takie różne różniste, że aż nie do wiary. Może jutro parę zdjęć zrobię.


No a to, co pojawiło się właśnie u góry, to jest droga do naszego lasku. Naszego, znaczy: mojego i psiego. To zdjęcie zrobione było w maju 2005, teraz drzewa już są większe.
Zdjęcie zostanie tu na dłużej. Obiecująca kręta ścieżka zaprasza do mojego bloga... (teraz chyba poezję napisałam!)


Tak napisali inni:

el

  29.03.2007, 10:33   83.14.138.146
tez bym tesknila. a blogus przesliczny, choc brakuje mi baziow, kurczaczkow tudziez barankow. howgh.nie moglabys ich gdzies tam przemycic?

yenowość

  28.03.2007, 21:08   83.175.191.12
Tensknie za mojom Mamom.
Ownlog.com :: Wróć