Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


01.11.2012 (22:09)

W ten dzień grobowy i cmentarny w Trójce jak zwykle takie cudne wspominki, że znów sobie myślę - czy WSZYSCY już umarli? Słucham wspomnień, słucham muzyki i tych pięknych głosów... czasem mi mało i zajrzę na YouTube, żeby jeszcze trochę, jeszcze coś - ale z laptopa dźwięk nie tenteges, a przez słuchawki nie mogę, bo od razu ryczę.

Jako, że zawsze wolimy mieć grzech, niż dzień święty święcić, to przepuściłam dziś z Młodym wannę renet przez sokowirówkę i nastawiliśmy drugi balon wina, a paluszki mam teraz pomarszczone i kremu do rąk wcieram warstwę za warstwą.

A Stary ogacał na zimę kurnik, a właściwie zaczął go wreszcie wykańczać, bo on zawsze jak coś zrobi, to owszem - piękne, ale niedokończone.
Skrzynki okienek i małe wejście dla kurek trzeba wytynkować gliną, a drzwi (te duże, ludzkie) ocieplić. Mamy na tę okoliczność schowany kawał wełny mineralnej specjalnego przeznaczenia. Normalnie wełna ta była używana do zimowego ogacania drzwi prowadzących na ogród z tylnej sieni, a latem była wynoszona na strych i tam sobie leżakowała.
Wtem! Mały kot zaintrodukowany na strych w czerwcu, nasikał był na włókninę bez żadnego szacunku, a Stary w swej przebiegłości zamiast ten kawałek wyrzucić, postanowił wkomponować go w drzwi kurnika. I niech mi tu teraz jakaś mysz się ośmieli przedrzeć do kurnika przez zasieki z kocich szczyn!

No a w związku z tym glinowaniem okienek musiałam kurkom zdjąć firankę, więc pogorszył im się komfort życia.

Komentuj (8)

07.11.2012 (22:41)

Zepsuł mi się mój telefonik i żeglowałam jakiś czas jak ślepiec po nieznanych morzach, ale znów zawinęłam do portu. Znów wiem co i kiedy mam nacisnąć i dzwonek mam swój i aksamitki na pulpicie. A nawet – w telefonie jest sudoku o trzech stopniach trudności i młóciłam dziś sudoku w autobusie! Dziękuję Ci, nieznajoma Kasiu ze Stolarskiej, ale właściwie to ze Szczecina. Kiedyś usmażę dla Ciebie jakieś dobre naleśniki, jeśli lubisz, a w środku będą miały naprawdę coś pysznego! Wtedy nie będziesz już nieznajomą, bo jak kogoś choć raz nakarmię, to już go potem znam.


Biegnę teraz codziennie, biegnę z autobusu do domu, a właściwie, to jadę szybko, bo najczęściej ktoś mnie podwozi ten kilometr i potem to już jest jak w jakiejś grze komputerowej. Przy bramie szybkie powitanie z psami, wbryk do domu, rzucam torebkę i lecę do kur, żeby zdążyć choć na chwilę je wypuścić na ogród. Dzień jest krótki, jeżeli jeszcze pochmurny, to nie zawsze zdążę. Wczoraj nie zdążyłam, bo już siedem siedziało na grzędzie i mościły się do snu. Całego dnia nie mogą spędzać w ogrodzie, bo wtedy psy musiałyby zostać w domu, a jak tu takie burki stróżujące zamknąć na tyle godzin? Poza tym w ciągu dnia w domu rządzą koty, które zbandyciały doszczętnie – chodzą bandą (dwuosobową), zrzucają przedmioty, skaczą po meblach, miętolą serwetki, a w kuchni na podłodze codziennie po południu leży bukiecik lawendy, który rano wisiał na ścianie. Po ścianach chodzą?

Ciąg dalszy gry – wracam od kur do domu, biegiem, bo psy głodne, daję jeść psom i one zalegają nażarte. Zaraz robi się ciemno, więc lecę zamknąć kury i policzyć; muszę je policzyć, czy się zgadza, bo czasem któraś sobie życzy spać na jaśminowcu i trzeba ją wyprowadzić z błędu, bo Zły Lis tylko na to czeka!
Jak już zamknę duże drzwi i małe drzwiczki kurnika, to otwieram furtkę do kurzego wybiegu, żeby tam wieczorem mogły biegać psy i rozsiewać swój psi zapach w celu zniechęcenia ewentualnego lisa.

Wracam do domu, wypuszczam psy, które już strawiły i muszą wyjść. Jak tylko się za nimi zamkną drzwi, a nawet o ułamek sekundy wcześniej, z drabiny schodzą koty i znów bandytują.
Wtedy mogę wreszcie dorzucić parę kołków do pieca i pomyśleć o wypakowaniu zakupów.

Ustawicznie lawiruję między gatunkami.

Komentuj (6)

10.11.2012 (12:02)

Co przedstawia to zdjęcie?



Komentuj (7)

12.11.2012 (18:10)



Komentuj (4)

16.11.2012 (23:55)

Co to za dzień taki wstrętny? Przecież to nie trzynastego, piątek...

Dzień, kiedy dowiadujesz się, że nadal nie ma pewnych ważnych pieniędzy, a powinny być już dawno, a wczoraj powinny już nawet popłynąć dalej na należne spłaty, no ale nie popłynęły, bo nie wpłynęły.
Kiedy z rana się okazuje, że ktoś taki sympatyczny, kto nie pali, nie pije, jest szczupły, ruchliwy, pracowity i pełen zaangażowania w życie... że ten ktoś nosi w sobie tykającą bombę, na szczęście na razie niewielką...
A potem kolejna wiadomość - że dużo młodszy od nas znajomy, ktoś szalenie pozytywny i wzbudzający dobre emocje, ktoś, kto nie odpowiadał na telefon parę miesięcy temu... nie żyje od ponad roku, bo postanowił odebrać sobie życie, chociaż przy ostatnim spotkaniu na cztery miesiące przed śmiercią chciał żyć i miał plany. Jak to głupio płakać dziś po nim, kiedy się ma świadomość, że nie zapłakało się wtedy, kiedy odszedł. Dla nas odszedł dziś.
A potem dzwonią dzieci – jedno widziało dziś człowieka, przykrywanego na jezdni folią termiczną, a drugie jechało tramwajem, który nagle gwałtownie zahamował, bo pod jego kołami zginęła szesnastolatka.

W tej sytuacji nie jest trudno uwierzyć w ten grudniowy koniec świata. Czy mam urządzić święta w połowie grudnia? Czy mam nie przesadzać róż, bo i tak nie zakwitną? Czy mam nie planować zmiany kolorystyki i wystroju nowej sypialni?

Lubię ten dom i za to, że można w nim głośno płakać.

Komentuj (6)

21.11.2012 (19:30)

Przyzwyczajamy się powoli do spania w nowej sypialni, a właściwie śpi się nam już dobrze, po pierwszych dwóch-trzech nocach zupełnej dezorientacji. Zamieniliśmy się bowiem też stronami łóżka po wielu wielu latach.
W tej nowej sypialni panuje nieprzenikniona ciemność. Ogród za oknami jest w nocy czarny, za nim rozciągają się pola, a jak się nawet otworzy drzwi sypialni, to do tylnej sieni, gdzie nie ma okna. Do dotychczasowej sypialni przenikało światło, wpadające przez okna jadalni - tutaj natomiast nie ma znaczenia, czy ma się w nocy oczy zamknięte, czy otwarte. Trochę to jest straszne, a trochę fajne...
Nie podobają mi się teraz te kolory, które tu mamy - w pokoju Młodego one były fporzo, w sypialni nie są. Powoli kiełkuje mi w głowie kolorystyka ścian i dekoracji, które tu wprowadzę, ale ciiicho... bo to zupełnie zaskoczy tych, którzy mnie znają. Trochę to potrwa, no ale trudno, nie musi być już.

Jest ciepło, jesień jest łaskawa, jeszcze da się pracować w ogrodzie, jeszcze zdążymy poprzesadzać róże. Żeby tylko jeszcze trochę światła...
Przeczytałam wczoraj piękne stwierdzenie: do 1 marca tylko 100 dni. Rozmyślam nad powieszeniem w sypialni centymetra krawieckiego i odcinaniem po kratce codziennie przed pójściem spać.

A nawiązując do śmiałych planów doktora chemii z Krakowa, to mam pomysł - wysadźmy w powietrze wszystkich ludzi na całym świecie, którzy nie są Prawdziwymi Polakami i miejmy to już raz z głowy!

Pantera, nieświadoma istnienia wszystkich świrów tego świata, lubi się zdrzemnąć na drabinie.





A, no i jakby ktoś miał niepotrzebne druciane stelaże do abażurów - w piwnicy, na strychu lub na śmietniku, to biorę wszystkie!

Komentuj (7)

23.11.2012 (20:36)

Nikt nie jest taki nieważny, żebym mu nie miała pokazać też i Dziuni, skoro tęskni. Jak widać, to nie są moje zdjęcia, bo ja bym nigdy nie zrobiła takich cudnych zdjęć...











Za to to jest moje zdjęcie i to jest moja lampka. Wróciłam dziś z pracy i uszyłam szybko abażurek na ten druciak, który od dwóch lat tkwił zatknięty na lampkę i owinięty kolorową szmatką z braku abażuru. Myślę sobie - mam koronkę udzierganą co prawda na coś innego, ale tego czegoś i tak na razie nie ma, więc co ma leżeć bez sensu.



Komentuj (8)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów