Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


02.12.2006 (17:23)

Oglądałam wczoraj w nocy "The Wall". Było to moje trzecie podejście.

Pierwsze - we wczesnych latach osiemdziesiątych, czyli prawie "na świeżo", przynajmniej jak na tamte lata. Ktoś przywiózł ze świata jakąś kasetę, oczywiście nielegalnie i projekcja odbywała się też półlegalnie, w jakimś powstającym dopiero klubie NZSu przy Rakowieckiej w Wwie. W rogu małej salki, dość wysoko (żeby wszyscy widzieli) stał nieduży telewizor i oglądaliśmy to na stojąco, w milczeniu, w jakiejś dziwnej atmosferze.

Drugi raz to było w TV, ale nie mogłam się wtedy skupić w pełni na filmie, któreś z dzieci było małe i wymagało dozoru, czy coś tam takiego i właściwie tylko kątem oka spoglądałam.

No a wczoraj, w ciepłym łóżeczku, ze słuchawkami na uszach, sama w pokoju, czyli tak, jak najbardziej lubię oglądać filmy. Pamiętałam o czym jest ten film i jaki to jest film. Ale tego się nie spodziewałam: dosłownie czułam, jak mi coś pazurami szarpie wnętrze (że się tak dramatycznie wyrażę).
I poryczałam się po drodze ze trzy razy.


Komentuj (2)

05.12.2006 (19:58)

Naprawdę chciałabym wiedzieć, kiedy umrę, z dokładnością do tygodnia, powiedzmy.

Myślałam o tym już wiele razy i myślę coraz częściej.

Wtedy wiedziałabym, czy jest w ogóle sens emocjonować się tymi wszystkimi pierdołami, przeżywać, szarpać, nerwy psuć. Wiedziałabym, na jak długo mam rozłożyć siły i środki, jak ustawić priorytety, co robić dokładnie i z namysłem (bo zdążę), a co szybko (ale zbudować bazę, żeby mogło się już potem samo dokończyć).

Ale nie ma tak dobrze...

Komentuj (3)

10.12.2006 (14:01)

Laptop w kuchni na blacie, na pulpicie moja córka, na nosie ma strzałkę od kursora.
Ja gotuję obiad. I głupio mi trochę, że tak tu robię lane kluski do rosołku, a ona na to patrzy z pulpitu, ale jeść nie będzie.



Komentuj (6)

15.12.2006 (21:37)

Czasem wieczorem robimy sobie z Mamcią drinka. Mój jest normalny, żeby miał właściwą moc terapeutyczną, Jej - słabiutki, lajcikowy drineczek.
Potem na pytanie: "czy brałaś już wieczorną insulinę", Mamcia odpowiada: "nie, dziś nie biorę, drinka piłam; albo drink, albo insulina".

Mój mąż pyta:
-To wódka lepsza jest od insuliny?
-Ja wolę! - odpowiada Mamcia.

To było kilka dni temu. Dziś wieczorem przypomniało mi się to wszystko. Mówię:
-To jest świetny tekst o tej insulinie, muszę z tego notkę zrobić!
A Ona na to:
-Omatkoboska, znowu będziesz głupoty na GLOBIE wypisywać?!


Komentuj (2)

17.12.2006 (11:15)

Testosterony umyły okna.
Miały to zrobić w sobotę i ku mojemu bezgranicznemu zdumieniu zrobiły. Myślałam, że po powrocie z pracy usłyszę, że zapomnieli/nie mieli czasu/umyją jutro (pojutrze, popojutrze).

A tu niespodzianka: wszystkie okna umyte z obu stron (a jedno stare nawet z rozkręcaniem!!!).
- Ale moim zdaniem były czyste - powiedział mój mąż.

--------------------------------------------------------------

Nowy link - artplikacje. Polecam!

Komentuj (9)

25.12.2006 (15:18)

Wigilijnie:



Pies też dostał prezencik:



A dziś spacer:



Komentuj (7)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów