Podczas tego tygodnia poznałam tajemnicze miejsca w prawdziwym teatrze. Pierwszy raz w życiu widziałam różne zaplecza, rekwizytornie, wchodziłam na scenę wejściem dla aktorów, stałam w kulisach. Choć było to ekscytujące, to dominującym wrażeniem z tych wielogodzinnych pobytów w teatrze był brak powietrza i światła. Myślę, że nie mogłabym tak żyć - całe dnie w murach, bez okien... Wychodziłam stamtąd za każdym razem, jak ze schronu po nalocie.
Ludzie teatru powinni mieć non stop depresję i skłonności samobójcze.

Zwiedziliśmy farę i muzeum archeologiczne, widziałam też wreszcie koziołki poznańskie.
W oczekiwaniu na popisy koziołków przejmujące zimno pchnęło nas w czeluść małej kawiarenki przy Rynku, gdzie w menu kusiła "szarlotka domowa na ciepło". W rzeczywistości były to cząstki twardych jabłek, otoczone jakąś żelowatą flegmą i przykryte surowym ciastem francuskim, wszystko razem podgrzane i ozdobione wianuszkiem bitej śmietany; jadalna była tylko śmietana, reszta obrzydliwa i pożałowania godna.
Znacznie lepiej wypadła czekolada z orzechami włoskimi i imbirem w pobliskiej czekoladziarni, gorąca, gęsta i aromatyczna.

Poza tym dziewięcioro cudzych dzieci 24/24, czyli coś, czego nikomu nie życzę (aczkolwiek dzieci grzeczne i sympatyczne).
Temat podróżowania tramwajami przemilczę; dobrze, że wszyscy przeżyliśmy.

Pyrlandię pokochałam niekoniecznie.


Tak napisali inni:

mamofyen

  05.02.2008, 13:55   83.18.217.250
Wow, kogo ja tu widzę!

jolka

  04.02.2008, 21:00   83.18.64.170
a ty się dziwisz, ze ja depresyjna jestem. Jak miłosc mego życia taka duszna jest.

dzas

  02.02.2008, 21:19   85.193.251.171
nie znam pyrlandii. ponoć ładny ten poznań i urokliwy. ponoć warty..

gosia-tosia

  02.02.2008, 19:02   83.29.119.90
supoer masz blog ... wPADNIJ DO MNIE TEż ...:)
Ownlog.com :: Wróć