Mam na balkonie brzózkę, rośnie tam już chyba szósty rok, sięga do samego sufitu. Przycinam co roku nożyczkami jej cienkie gałązki, bo nie ma już miejsca, żeby mogła rosnąć wyżej. Kiedy pokrywa się gęstwiną liści, robi mi prawdziwy las na balkonie, a gałązki wylewają się poza balustradę. Uwielbiam ją.
Mam też jarzębinkę. Ta cholera nie chce zakwitnąć, chociaż dbam o nią, jak tylko umiem. Jest młodsza, ma ze trzy lata, ale któregoś roku wymęczyły ją strasznie przędziorki i właściwie ten przędziorkowy rok można uznać za stracony.
Jesienią posadziłam (posiałam?) dęby i orzechy włoskie w doniczkach. Ciekawa jestem, czy wzejdą. Mój mąż mówi, że nie powinny, ale jeszcze się może zdziwić. Już się zresztą kiedyś zdziwił, jak mi wyrosło posadzone zielonym do dołu.

Jak więc widać odbija mi na tematy rolno-pańszczyźniane. Ja wiem, że jeszcze nie teraz, ale mam zamiar iść w tym kierunku. Ciągnie mnie do gumiaków.

A kiedy wreszcie nadejdzie czas, będę mogła uwolnić brzózkę (i co tam jeszcze zdoła wyrosnąć).


Tak napisali inni:

Mam

  24.02.2008, 12:10   90.129.122.172
Nawet w to nie wątpię!

el

  23.02.2008, 20:23   89.79.251.170
i posadzisz las...

Mam

  23.02.2008, 08:32   90.129.122.172
Ech, poetko natchniona, dzięki!

ela

  22.02.2008, 22:50   83.21.4.174
ja wiem, ze nie powinnam, bo nie albo i na opak (tysiąc kropek), w każdym razie na ten szczególny dzień, całuję mocno panią szaloną i mchów i jarzębin i klonów i jodeł i jałowcówek od serca, zza tego wymarzonego okna, bo róść powinno, bo energia od Pani .... -atki płynie wyjątkowo dobra, toteż : całusem tęczowym po licu chlastam serdecznie
Ownlog.com :: Wróć