Stwierdziliśmy z moim mężem, że z wiekiem on jest coraz bardziej rozlazły (jeszcze bardziej???), a ja coraz bardziej latam jak nakręcona.
Tym sposobem ogólny bilans utrzymuje się na właściwym poziomie.

Dowiedziałam się właśnie, że jakoś parę dni temu odłączyli nam telewizję. Poczułam kojący błogi spokój, który na mnie spłynął wraz z tą wiadomością. Jakbyśmy wynieśli ten telewizor do piwnicy, to zrobiłoby się miejsce na "Muratory" i "Ogrody". Albo na cokolwiek.
Ale to następny etap...

A dziś jako wzorowa gospodyni nurkowałam w sklepie w skrzynce z cebulą i wyszukiwałam w niej łupinki do farbowania jajek. Mogę więc odhaczyć kolejny punkt: łupinki - przygotowane!
No a poza tym obliczyłam, że te zamówione 40 jaj to w życiu mi nie wystarczy. Musi być z 60.
Nawiasem mówiąc, to cud, że człowiek nie umiera zaraz po świętach na skutek tego obżarstwa.


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć