Słucham sobie Nohavicy, a on tam w Poznaniu śpiewa nie dla mnie. Więc musi mi wystarczyć płyta - dniami i nocami. Jak się zaczyna Kometa, to taka łagodność mi spływa na serce, że nie mam siły się ruszyć i tak sobie leżę i myślę, że mogłabym chyba nawet zostać pielęgniarką i opatrywać ropiejące rany na polu bitwy.
Na to wchodzi mój mąż i mówi: "łomatko, znowu?". I nie chce spać z Nohavicą.
I nawet nie wie, że zabija we mnie pielęgniarkę, jak wyłączam tę płytę.

Cały weekend spędziłam malując przedpokój małym pędzelkiem i większym pędzelkiem i tak się przemieszczałam z taborecikiem i obmalowywałam te wszystkie framugi, załamania, zagięcia i inne newralgiczne punkty, których w przedpokoju nie brakuje. A jutro rano mam nadzieję dokupić jeszcze trochę takiej samej farby i trzeba będzie machnąć te duże płaszczyzny.


Tak napisali inni:

el

  19.03.2008, 10:44   89.79.251.170
jak ja Ci zazdroszcze tej normalnej normalnosci
wszystkiego dobrego mam
Ownlog.com :: Wróć