Posiadanie dzieci, to wspaniała rzecz, nigdy nie myślałam inaczej, kiedy ich jeszcze nie miałam i nigdy też, ani przez chwilę, nie pomyślałam inaczej, kiedy je już miałam.

Jednak w czasie tego dwutygodniowego urlopu okołoświątecznego moje dzieci próbowały mnie wykończyć.

Pierwszy tydzień niewątpliwie należał do Niej i szczerze mówiąc, przeczołgała mnie wte i wewte, że do tej pory ledwo zipię.
Drugi tydzień - rządzi On, jeszcze nie skończył zresztą i zahaczy o trzeci tydzień.

Jestem psychicznie wykończona, jak zmięta szmatka; możnaby ze mnie zrobić kokardkę Kłapouchemu na ogonie.

Jak to cudownie, że jutro można już iść od pracy!


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć