Uwaga! Dementi!
Otóż najpierw panie na oddziale stwierdziły, że jakoś chyba nie bardzo mają mnie gdzie położyć, ale jednak kazały mi zapytać doktora J., on zadecyduje. Doktora J. nie było, więc wróciłam do tych pań i kazały mi w takim razie iść na izbę przyjęć, no, że jakoś mnie będą musiały zmieścić. "Może w łazience?" - zaproponowałam z uśmiechem, a pani podchwyciła i powiedziała, że być może. No bo pomyślałam sobie, że ja przecież nie jestem chora, to wszystko mi jedno, gdzie poleżę jedną dobę.

Na izbie przyjęć zabrano mi skierowanie, poczekałam chwilkę, po czym dowiedziałam się , że mam jednak iść do doktora J., on już tam czeka na mnie i wszystko mi wyjaśni. "Oooo" - pomyślałam - "pewnie chcą mi wręczyć korzyść materialną, żebym się rozmyśliła z tą operacją".
Co o tej porze miesiąca (tuż przed wypłatą) byłoby mile widziane, nie ukrywam.

Doktor J. powiedział, że mam iść do tych pań, co na początku i one mi pobiorą krew, zrobią badania i pójdę sobie do domu, a jutro z rana przyjdę od razu pod nóż. To mi się nawet spodobało, bo będę mogła pójść na angielski, a dziś test piszemy.

Pani Małgosia (nasi synowie chodzili sześć lat do jednej klasy) założyła mi dokumentację, przesłuchała mnie na okoliczność nałogów, duszności i wykwitów na ciele i wytoczyła ze mnie trochę krwi.
Potem poszła po aparat do EKG (ten stary, bo nowy zepsuty). Podłączyła mnie do kabli, wcisnęła pstryczek - nie działał. Pomyślała, pomyślała, przełączyła do innego gniazdka - zaczęło drukować. Ale zaraz przestało, bo papier się skończył.
Założenie nowej rolki nie było proste, przyszła pani Ela, pomagała, jakieś kółka i zapadki im się nie zgadzały, coś tam nie pasowało, najpierw nie dało się wcisnąć, potem nie dało się wyjąć - kiedy okazało się, że jednak niepotrzebnie wcisnęły.
A jak tak sobie leżałam półnaga i okablowana i marzłam, bo pani Ela nie zamknęła drzwi na korytarz.

Wreszcie zwyciężyły nad tą bezmyślną materią, wydruk ruszył i dotarł do finiszu, potem jeszcze szybciutko RTG klatki i do domu.

W samochodzie zeżarłam te moje bułki szpitalne, byłam taka głodna! A tu w perspektywie lekka zupka na obiad a potem ścisły post aż do jutra.


Z zachwytem słucham Renaty Przemyk. "Z woli nieba jestem tu!" - śpiewa. I to musi być prawda.


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć