Ekshibicjonizmu ciąg dalszy.

Wróciłam do domu, wzięłam prysznic z nogą na wysięgniku, wykonałam podstawową wersję makijażu i leżę. Oczywiście na początek przyssałam się do sieci.

Spędziłam w szpitalu 29 godzin, z czego 40 minut trwało oszpecanie mojej nóżki, żeby potem mogła być ładniejsza. Pagan mnie ostrzegał, że te dochtory lubią oblizywać skalpel i obawiam się, że to mogło mieć miejsce, bo leżałam na brzuchu i nie widziałam, co oni tam kombinują.

Blok operacyjny to szczególny kombinat – widać od razu, że jest to ta część całego mrowiska, która się rządzi odrębnymi prawami, gdzie jest czysto i jasno, wszystko jest ściśle określone i każdy robi dokładnie to, co powinien. No i w dodatku wszyscy są sympatyczni, mili i uprzejmi. Dwa razy usłyszałam: "pani jest szczupła, to dobrze"(!).
Podobało mi się tam.
Trochę było kłopotu ze znieczuleniem do kręgosłupa (4 podejścia), ale wiedziałam wcześniej od Lecter, że tak może być w moim przypadku, więc nie panikowałam, choć było to dość nieprzyjemne. Leżałam sobie potem i spoglądałam na zegar, nic mnie nie bolało i chociaż czułam to i owo, to nie miałam żadnych przykrych doznań.
Jak już było po wszystkim, odwrócili mnie na plecy. Leżę tak, leżę... patrzę w pewnej chwili na mojego lekarza po skosie w lewo i widzę, że on trzyma na klacie jakąś zabandażowaną nogę, zakończoną wyjodynowaną stopą. Dopiero po ładnej chwili dotarło do mnie, że to musi być moja własna noga, chociaż nie czuję z nią jakiejkolwiek więzi! To było niesamowite!

Potem leżałam sobie na łóżeczku szpitalnym wspomagając się mantrą medycyny i obserwowałam, jak powoli moje ciało wraca do mnie.

Ogólnie większość czasu przespałam - miałam bardzo niskie ciśnienie, coś mi tam dawali, żeby temu zaradzić, ale niewiele pomogło.
I nikt nie wpadł na pomysł, żeby po prostu puścić kawę przez tę kroplówkę.


Tak napisali inni:

pi

  31.01.2009, 19:11   87.207.72.120
To musi być niesamowite doznanie - ujrzeć cudzą-swoją kończynę na klacie chirurga! A potem zrobiła się własna ;-)
Ownlog.com :: Wróć