Naprawdę nie myślałam, że kiedyś jeszcze w życiu będę musiała robić rozeznanie w asortymencie zmywarki – kuchenki – okapy – piekarniki – sedesy – wanny, itepe. Musimy szczegółowo zaplanować urządzenie łazienki i kuchni, bo to one będą wyremontowane zanim się wprowadzimy. Coraz bardziej czuję, że czas przyspiesza, że to koło się kręci i nic go już nie zatrzyma. Wczoraj Stary był na wsi z potencjalnym wykonawcą robót remontowych, wczoraj podpisaliśmy też aneks do umowy ze środy, z konkretnymi terminami i kwotami.

Wizję łazienki już mamy, będzie duża: dwa i pół metra na sześć; w jednej krótszej ścianie drzwi, w przeciwległej wielkie łukowato wykończone okno, a pod nim wanna. Nie będziemy kupować brodzika i kabiny, natomiast wybudujemy ściankę, oddzielającą miejsce z prysznicem. Ponieważ pomieszczenia są tam wysokie, w łazience już od samych drzwi będzie obniżony sufit, ale nie do końca, bo okno jest naprawdę piękne i nie chcemy zmarnować efektu, jaki ono stworzy. A więc w końcu łazienki, tam, gdzie wanna, sufit będzie miał swój obecny lub nieznacznie niższy poziom – utworzy się taki pseudo wykusz z oknem i wanną.

Co do kuchni, to muszę wszystko zaplanować i rozmieścić, czekają mnie godziny internetowych poszukiwań i muszę naprawdę się do tego przyłożyć, bo jestem zwierzę gotujące i to dla mnie ważna część domu.

Inne szczegóły też już sobie wstępnie powymyślaliśmy, niektóre rzeczy jeszcze się rodzą i dojrzewają. To są wspaniałe rozmowy, nawet jeśli ma się świadomość, że niektóre rzeczy będą odsunięte w czasie i jest to na razie czysta teoria.
Sprawy zaczynają więc obrastać w konkrety.

Szukam nowego domu dla wiejskiego psa, który ma tam zostać, bo państwo S. nie zabiorą go przecież do bloku. Pies biega w zagrodzonym siatką kojcu, mieszka w budzie. Jest to, jak oni mówią, „dobry pies, bo ostry i tani w utrzymaniu” (w tłumaczeniu: wypuścić go nie można bo mógłby kogoś zagryźć, a żre byle co, czyli chleb ze smalcem). Pies jest ładny, wilczurowaty, ma 4 lata, ale ja tego psa nie chcę.
Chcę swoje psy, które wychowamy od maleństwa i na pewno nie będą biegać w klatce, bo będą mieszkać w domu. W sieni. Takie mam plany, że będą mieszkać w sieni, a jak będę gotować obiad, to będą mi towarzyszyć, leżąc w progu kuchni. Aga mówi, że i tak wylądują w łóżku, ale ona się nie zna. Przecież to będą wiejskie psy i będą się musiały podporządkować twardym realiom wiejskiego życia (w sensie, że w łóżku przecież śpi Dumka, no bez przesady – trzy psy w łóżku?!). Wstępnie są planowane teriery irlandzkie, dwie suki oczywiście.
(678)


Tak napisali inni:

el

  10.01.2010, 17:14   83.26.3.243
tak prawde mowiąć, ja juz nie chcę mieć domu.
whatever.
najwazniejsze zeby Tobie sie udało i kiedys Cie odwiedzę:) z Pi.
obiecała!

Mam

  10.01.2010, 14:47   77.255.214.120
No to do dzieła! Zacznij od scenariusza, mój dojrzewał dwa lata :)

el

  10.01.2010, 14:18   83.26.3.243
urządzasz po raz drugi swój dom. a ja nie miałam jeszcze okazji żeby to zrobić pierwszy raz.. :-/
Ownlog.com :: Wróć