Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


04.02.2013 (20:21)

Chwaliłam się tu kiedyś, że Młody dostał się na kierunek zamawiany i na podstawie wstępnych wyników rekrutacji od razu załapał się na najniższe (chociaż i tak niezłe) stypendium. Wiadomo też było, że lista przyjętych jeszcze się zmieni i liczyłam po cichutku, że może uda mu się zahaczyć na nieco wyższą lokatę trzystopniowej gradacji. Nie myślałam jednak, że wywinduje się na ósme miejsce w tej całej klasyfikacji i dostanie najwyższe możliwe stypendium!
Co prawda Młody, jak to Młody, tu i tam o czymś zapomniał i coś tam przegapił, ale wreszcie wszystko się udało wyprostować i dziś dostał przelew z wyrównaniem od października, no normalnie milion zylionów!

A z innej beczki, to mam takie pytanie, czy kontrolerzy biletów w autobusach jeżdżących po moim mieście muszą wyglądać jak kryminaliści i muszą śmierdzieć jak kloszardzi z kanałów Paryża? Czy weryfikacja do tej roboty polega na zatrudnianiu ludzi, których już nikt inny nigdzie by nie chciał zatrudnić? Fuj!

A żeby nie zostawiać smrodu na blogasku, to pochwalę się, że zamówiłam na marzec pięć nowych róż do ogrodu i są to:
>rambler Bobby James, który będzie się wspinał po starej renecie
>róża francuska Cardinal de Richelieu
>róża burbońska Gipsy Boy
>róża mchowa Henri Martin
>Pashmina, zwana też Pompon Veranda.

Zachęcam do podglądania zdjęć w linkach. Wszystkie róże oprócz tej ostatniej pięknie i mocno pachną, szykuje mi się więc w czerwcu różana perfumeria! Z tego też względu posadzimy je w tylnym ogrodzie, tam gdzie latem spędzamy najwięcej czasu... jeśli akurat mamy jakiś czas.

A do tych pięciu dołączy jeszcze Elżbietka, która mam dostać od Marysi z Doliny Będkowskiej.

Komentuj (5)

07.02.2013 (20:45)

Jako młoda panienka i świeżo upieczona studentka wylądowałam na chwilowym przechowaniu u pewnej... powiedzmy, cioci, w jej wielkim krakowskim mieszkaniu. Był październik 1980.
Do cioci należała cała kamienica, ale mieszkała ona w tym jednym mieszkaniu na pierwszym piętrze. Pozostałe były wynajmowane lokatorom, którzy w opowiadaniach cioci przedstawiani byli jako wrzód na dupie, bo nie dość, że pochodzili z dołów społecznych, to jeszcze niechętnie opłacali wynajem.
W tym mieszkaniu zajmowałam dawną służbówkę przy kuchni, w której mieściło się właściwie tylko łóżko. Nie trwało to długo, bo wkrótce, dzięki koneksjom cioci dostałam akademik i mogłam się wyprowadzić. Jednak jeszcze zanim to nastąpiło, miałam tam zaszczyt siedzieć przy jednym stole z Ewą Demarczyk i to nie w sto osób, tylko my trzy - Ona, ciocia i ja. I miałam tam też zaszczyt podawać herbatkę w białej filiżance Piotrowi Skrzyneckiemu.

W tym wielkim mieszkaniu na końcu długiego korytarza była piękna, duża łazienka, w której znajdował się dziwny sprzęt. Wypełniony był on po brzegi całymi stertami lokówek do włosów różnych kolorów, rozmiarów i kształtów, co mnie na początku trochę wprowadziło w błąd, zwłaszcza, że jako dziecko komuny, wychowane w ciasnym mieszkanku, pierwszy raz widziałam taki sprzęt w normalnym (prawie) mieszkaniu, w którym mieszkali ludzie. Mama mi wytłumaczyła, że tak, owszem, to jest bidet i do czego on służy, a raczej do czego mógłby służyć, gdyby nie leżakowały w nim te lokówki.
Teraz jestem już duża i wiem, do czego służy bidet.






Komentuj (12)

10.02.2013 (17:03)

Dziś urodziła nam się mała Helenka, a właściwie urodziła się Michałowi, bardzo kochanemu w naszej rodzinie Michałowi z Wrocka. Niech im się wiedzie jak najlepiej, również młodej mamusi, którą mam nadzieję kiedyś poznać.
Miło, że ludzie nadają jeszcze dzieciom normalne imiona, a nawet ostatnio jakby częściej...

Pokazywałam tu kiedyś moje suszone kwiatki, a teraz jest czas, kiedy bardzo się przydają. Przechowuję je w małych woreczkach w płóciennym worku zbiorczym, posegregowane gatunkami. Różane płatki trzymam w słoikach, bo ich jest najwięcej; to są płatki pachnącej róży konfiturowej.
Kupuję zieloną herbatę, której żłopię każdego dnia przynajmniej litr i robię sobie aromatyczną herbatkę z kwiatkami. Kiedyś kupowałam gotowe mieszanki, ale teraz przynajmniej mogę uniknąć picia herbaty ze zmiotkami z podłogi magazynu zielarskiego.









Komentuj (3)

24.02.2013 (20:24)

Powłóczyłam się trochę po dworcach, miastach, pociągach i autobusach i mam garść spostrzeżeń.

Otóż toaleta na dworcu w Kielcach jest czysta i pachnąca, więc tak jakby postęp cywilizacyjny... No ale z kolei wagon z miejscami do leżenia ogrzewany do temperatury czterdziestu stopni to chyba przesada; PKP zbyt gwałtownie chciałyby wejść na ścieżkę rozwoju, nawet za cenę zdrowia i życia pasażerów. Pasażer zajmujący dolną pryczę, pod którą to bezpośrednio umiejscowione są grzejniki, musi spędzać wielogodzinną podróż w pozycji leżącej wyłącznie na plecach. Każda próba położenia się na brzuchu prowadzi bowiem natychmiast do stanu bliskiego eksplozji wnętrzności z powodu połączenia temperatur pasażera i wyrka.
Potem pasażera boli od tego szyja przez trzy dni.

Nawet najpiękniejsze miasto wygląda zimą jak syf z malarią.
Byłam na Wawelu, który od WTEDY nigdy już nie będzie taki sam, ale na szczęście z wierzchu tego wcale nie widać. Byłam też w kinie Pod Baranami i w Muzeum Schindlera i na Stolarskiej i na próbie Wyjców. Spotkałam się z dwiema najukochańszymi kobietami mojego życia i uknułam PLAN.

Miałam też podczas tej podróży bliskie spotkanie z telewizorem, które utwierdziło mnie w przekonaniu, jak szczęśliwym jestem człowiekiem.

I widziałam dwie trzecie moich czarownic z Miasteczka. Obiecują latem przylecieć do mnie na miotłach!


I co tam jeszcze? Stary pod moją nieobecność pastwił się nad kurami, nie dając im smakołyków i umył mi w zmywarce dwie patelnie teflonowe (ale przyznaje się do jednej).


Ruszyłam dziś z zasiewami - różowa lobelia i dziewięć odmian pomidorów z akcji wymiany nasion na forum ogrodniczym. Wiosna za progiem.

Komentuj (6)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów