Miałam tyle planów na ten drugi tydzień ferii, tyle roboty do ogarnięcia i cóż...

Pierwszego poranka zawiesiłam się na dwie godziny nad prażonym słonecznikiem. Siedziałam tak i skubałam, skubałam, skubałam. Co ciekawe – nigdy przenigdy tego nie robię, wręcz uważam to za idiotyczne; jak mam ochotę na słonecznik, to kupuje łuskany, a jak mam ochotę na prażony, to sobie go mogę uprażyć.
A tu proszę. A słonecznik w łupinach był akurat w domu, bo karmimy nim ptactwo balkonowe; znaczy - zeżarłam ptactwu.
A jakie miałam potem czarne pazury!

Drugiego dnia od rana miałam już katar i gardło mnie bolało, więc jakby naturalnym sposobem oddaliłam się od planowanych czynności. Miałam zrobić test z angielskiego z pięciu unitów, zadany na ferie, nawet umówiłyśmy się na wspólne jego rozwiązywanie z koleżankami, no i owszem, pojechałam. Ale zapomniałam zabrać tego testu ze sobą!
Siadłam więc dziś sama w domu do tego testu, wzięłam ołówek, napisałam pierwszy wyraz, sięgam po gumkę, nie ma gumki! Musiałam ją zostawić wczoraj na tym spotkaniu, bo wyjmowałam na stół cały piórniczek.
Cholera, przecież nie będę robić testu bez gumki!

Miałam też szyć. Ale nie mogę się zdobyć na wyciągnięcie maszyny do szycia, no nie mogę.

Miałam poprzesadzać kwiaty w pracy. W poniedziałek nie pojechałam, poniekąd przez ten słonecznik, a zresztą, jak sprawdziłam potem w kalendarzu biodynamicznym, to był całkiem beznadziejny dzień na prace ogrodowo-pszczelarskie, więc dobrze, że nie pojechałam.

Jak widać, wszystko sprzysięga się przeciwko mnie.

Muszę do soboty jakoś stanąć na nogi.
Myślę, że natychmiastowa awaria Internetu bezprzewodowego mogłaby to nawet przyśpieszyć... Bo najlepiej mi idzie wyszukiwanie w sieci desek podłogowych, kafli, płyt gazowych i piekarników, klinkierów, hodowli kur zielononóżek, budowy pieca chlebowego, podłóg na wylewkach lub legarach, tynków glinianych, bidetów i wanien. Znalazłam na przykład wannę za 37 tysięcy, a wcześniej nie wiedziałam nawet, że istnieje.
(1572)


Tak napisali inni:

el

  25.02.2010, 08:56   195.150.233.34
myslę ze masz syndrom poegzaminacyjny (ja to tak nazywam od czasów egazaminow na studiach) -zyłas na adrenalinie i w wielkim napięciu, teraz opadłaś..

mamusia

  24.02.2010, 18:21   77.255.139.159
cóż, demencja starcza chyba...

Yen again

  24.02.2010, 17:23   195.116.242.254
A tak poza tym (że mi ktoś mamusię podmienił!!), to cudna ta noteczka ;) Uśmiałam się ze cztery razy NA GŁOS :P

Yen

  24.02.2010, 17:22   195.116.242.254
Łomatkobosko, ktoś mi podmienil mamusię! Moja mamusia nie zostawiała na imprezach portfela, aparatu i - co najgorsze - TOREBKI. Nigdywżyciu! I ta notka cała, słonecznik?? Nie chce mi się wyjąć maszyny??? ZAPOMNIAŁAM TESTU Z ANGIELSKIEGO????

Ratunku, oddawać moja mamusię!
Ownlog.com :: Wróć