Sprawa katyńsko-smoleńska jest na tyle nieprawdopodobna, że czuję się wkręcana w tandetny komiks. Nie cierpię komiksów.
A Chopin i klimaty chopinopodobne w Trójce dołują mnie totalnie i mam nadzieję, że zaczną to czymś rozrzedzać w trakcie tego tygodnia, bo jak nie, to powieszę się na najbliższym drzewie. I jestem wdzięczna Młodemu za metalowe rytmy, dochodzące z jego pokoju.
No i znów staliśmy się największym męczennikiem wszystkich narodów.

Dziś Stary robił ewakuację swojej szafy, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że 24 kwietnia dostaniemy klucze do naszego domu i będzie musiał się wyprowadzić jako pierwszy. Zamieszka już tam od razu z tymi kurami, które przecież codziennie trzeba otwierać na dzień, zamykać na noc, karmić, poić i pozbawiać jajek.

Mam nadzieję, że zdążę w kwietniu posadzić bób; przeczytałam dziś, że bób się sadzi w kwietniu, no to muszę jakoś zdążyć i w dodatku wstrzelić się w dni korzystne z punktu widzenia kalendarza biodynamicznego.
Posiane w marcu pomidory porozsadzałam już w tym tygodniu i mam ich 60, wszystkie się przyjęły. Wynoszę je na balkon na popołudniowe słońce i wnoszę do pokoju na noc. Rosną, pachną, a ja robię im zdjęcia.

Mamy miesiąc na remont pierwszej potrzeby w naszym domu. Przez cały maj będę jeszcze z Młodym mieszkać tu, gdzie dotychczas, powolutku się pakować, a Stary będzie przewoził po trochu cały ten nasz dobytek.
Na koniec jeszcze meble i witaj, życie na wsi!

Stanę się "ludnością, dojeżdżającą do pracy w mieście z terenów wiejskich".
(2248)


Tak napisali inni:

el

  12.04.2010, 08:48   195.150.233.34
buzka mam.
Ownlog.com :: Wróć