Nie wiedziałam, że można tęsknić za odkurzaczem. Zwłaszcza, jak się nie ma odkurzacza od pół roku, natomiast ma się w środku domu półotwartą kotłownię! Naszej starej maszynie rainbow po piętnastu latach wiernej służby raczył się spalić silnik, a w kwestii zakupu nowego silnika jesteśmy zdecydowanie niewydolni finansowo.
Zaczęłam się więc w końcu rozglądać za jakimś przyzwoitym odkurzaczem dla biedoty i wybór padł na jeden z małych i niedrogich modeli wiodącego polskiego producenta. Jest on produkowany w Rzeszowie i w związku z tym ma cztery lata gwarancji, a nie dwa, jak te, produkowane w kraju z wielkim murem.
A najlepsza wiadomość to ta, że pasują do niego stare szczotki od rainbow, które mają prostą konstrukcję i solidne wykonanie i nie mają sobie równych! Super, bo te nowe wyglądają raczej fajansiarsko.
Tak więc dziś nastąpił wreszcie totalny pogrom kotów kurzowych, które od miesięcy spokojnie sobie rosły za szafami i szafkami.

Umówiliśmy się też z weterynarzem na sterylizację Dziuni na przyszły piątek i okazało się, że trafiliśmy na promocję w rodzaju „Lenin w październiku, koty w marcu”, czy coś takiego i w związku z tym będzie nas ta cała impreza kosztowała o połowę taniej. No to mi zostanie na waciki.

Temu lutemu już dziękujemy. Nie dość, że mnie cham jeden zawsze postarza o rok, to jeszcze mrozem terroryzuje. Jego szczęście, że jest taki krótki.

Wykończona jestem tym mijającym tygodniem.


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć