To chyba oczywiste, że osoba wykończona minionym tygodniem spędza całą sobotę przy pracy w ogrodzie.
Najpierw posiedziałam sobie ze dwadzieścia minut na ławeczce, oparta o nagrzaną ścianę domu, wygrzewając się na słońcu, ale zaraz mnie zebrało na sekatory i lisi ogon i poszłam w maliniak. Tam dokonałam zagłady śliwek samosiejek, których tu w całym gospodarstwie są setki. W maliniaku wycięłam ich 33. Pousuwałam też złamane przez zimowe wiatry gałęzie drzew, no posprzątałam trochę...
I nadałam czerwonej porzeczce przy furtce za ogrodem kształt mniej więcej stosowny. Powycinałam najstarsze gałęzie, które miały po dwa metry (!) i poskracałam trochę te, które zostały.
Potem szybko zjedliśmy z Młodym obiad, który ugotowałam rano, przed wyjściem do ogrodu, a po obiedzie dokończyliśmy rozbiórkę malowniczej szopy, zwanej przez nas wytrzeźwiałką, przy czym mój udział polegał na składaniu na kupkę tego, co Młody pozyskiwał. Kibicowało nam pół wsi, znaczy trzech chłopów, stojących na podwórku pana Stanisława i udzielających cennych rad oraz wręczających kolejno łomy wszelkich gabarytów. Jak już kończyliśmy, wrócił z miasta Stary i postał przy nas trochę pykając fajeczkę, a to już wyglądało na wyzysk kobiet i dzieci przy pracy ponad siły w wiejskim gospodarstwie.

Nie muszę dodawać, że opaliłam sobie solidnie twarz i wyglądam, jak smagła wieśniaczka.

A wieczorem, wieczorem... sprawdzałam pracę magisterską Młodej pod kątem przecinkowo-średnikowo-stylistyczno-gramatycznym i to było bardzo miłe.

A jeszcze bardziej wieczorem urządziliśmy sobie kino rodzinne za pomocą laptopa i rzutnika i to było wspaniałe dla mnie, która od trzech lat oglądam filmy z ekranu laptopa. I nie ma tu nic do rzeczy, że przespałam pół filmu.


Chyba więc kupimy jednak rzutnik, a nie telewizor. Ma tu oczywiście znaczenie organiczna niechęć do telewizji jako takiej, czyli czynnik psychologiczny, ale także i to, że telewizor zeszpeci na amen pomieszczenie i potem rób co chcesz. Trudno też ganiać z nim z pokoju do pokoju, a nie zaplanowaliśmy w naszym domu pokoju dla telewizora. Film będzie tam, gdzie my, a nie: my, tam gdzie telewizor.

No i jeszcze – zapomniałabym!




To był cudny dzień.
(4690)


Tak napisali inni:

Mam

  03.03.2011, 18:21   178.217.39.194
Wiosny jeszcze nie widać, ale ja mam ogrodowe ADHD!

DoDa

  03.03.2011, 07:41   178.217.39.194
Matko! Ty już zaczęłaś prace w ogrodzie! Czyżby to już wiosna zmierzała do nas szybkim krokiem?
Bardzo podziwiam Was za umiejętność życia bez telewizora. My najwyraźniej jesteśmy uzależnieni.

pi

  28.02.2011, 19:04   89.73.123.184
Mam, kapitalny pomysł z tym rzutnikiem!
Jeno trzeba mieć ściany, najlepiej jasne ;-)
Ja marzę o kupnie dużego telewizora z bezpośrednim wejściem na dysk twardy. 'Nie dla idiotów' reklamuje 32 cale za niecałe 1200 zł.

Yen

  27.02.2011, 14:05   149.156.67.243
Memlak! :)

Ister

  27.02.2011, 12:47   81.190.127.236
Dziunia i Kora - wow. Super, że się dogadują. No i rzutnik - tu się zgadzam w 100%, wygodne, przenośne, w razie czego to i do znajomych można zabrać, żeby zrobić wieczór filmowy.
Ownlog.com :: Wróć