No, cholera i znowu piątek, nie do wiary.

Dziunia jest już po zabiegu, ma gustowne ubranko, ogoloną łapkę i mruczy głośno w koszyku. Zainstalowaliśmy ją w sypialni z myślą o tych pierwszych dniach, ale to chyba nie najlepszy pomysł, bo ona się tu nie czuje zbyt pewnie ze względu na psy, mimo, że je słyszy tylko od czasu do czasu za drzwiami.
Postawiona z koszykiem na podłodze od razu uciekła i wskoczyła na wysoką komodę - aż się przeraziłam, czy się nie porozpruwała. Postawiłam jej więc ten koszyk tam wysoko, niech ma.
Na noc jednak wyekspediujemy ją chyba do gabinetu; Stary mówi, że jak nie zamknie wieczorem drzwi, to ona tam buszuje po nocach. Zamkniemy ją więc z koszykiem, kuwetą, żarciem i piciem i niech szaleje po tych przestrzeniach. Rano najwyżej posprzątam ziemię wokół doniczek.
Jutro rano muszę jej podać ze strzykawki środek przeciwbólowy, a w poniedziałek czeka ją jeszcze wyprawa na zastrzyk z antybiotyku.
Dziunia jest bardzo drobniutką kociczką, waży tylko dwa i pół kilograma.

Jutro zostaję sama w domu, bo testosterony wyjeżdżają z rana – Stary do roboty, a Młody na kolejną osiemnastkę, poprzedzoną innymi jeszcze przejawami zjawiska, znanego, jako social life. A ja będę spacerować w gumiakach po ogrodzie i patrzeć, czy grządki mi się równomiernie odmrażają.
Kupiłam sobie dziś świetne rękawice do niebezpiecznych prac ogrodowych, jak przycinanie róż i przywiązywanie ich do podpór.
A w dni kwiatowe mijającego tygodnia powysiewałam do doniczek torfowych trochę słonecznika; resztę zostawiłam na wysiew wprost do gruntu, ale mam nadzieję, że ten z doniczek mi wcześniej zakwitnie.

We wtorek rano zamierzam stawić czoła wszelkim przeciwnościom i iść wreszcie do fotografa, zrobić sobie zdjęcie do paszportu; co gorsza, muszę zrobić to całkiem na trzeźwo, bo potem idę do pracy. Jak ja tego nienawidzę!
(4780)


Tak napisali inni:

Mam

  07.03.2011, 20:39   178.217.39.194
Też tak pomyślałam.
A dziś to dopiero dramaty były: zaplątała się jakoś chyba tasiemkami i spadła z tej swojej drabiny bez fartuszka.
Stary pośpieszył na ratunek i przyodział ją z powrotem.

Adam Gliniany

  07.03.2011, 14:57   81.190.127.236
Nasza potwora, z racji futra, w gustownym zielonym wdzianku wyglądała jak robot! Mogę podesłać zdjęcia, ubaw był po pachy.
Co do skakania - nasza weta mówiła, że jeśli po sterylizacji kota skacze, to znaczy, że może. I że jakby było coś nie tak, to by nie skakała.

DoDa

  05.03.2011, 12:34   178.217.39.194
Ja już odebrałam paszport. Przynajmniej jedno mam z głowy.
Ownlog.com :: Wróć