„Wstawaj, już cztery stopnie, a ty śpisz” – powiedział rano Stary. No tak, wreszcie doczekaliśmy się, że temperatury rano są na plusie, słońce świeci – wiosna. Powschodziły w tylnym ogrodzie kępki przebiśniegów, a ponieważ trwa tam przebudowa, to depczemy po nich, niestety, wszyscy - my i psy. Biegam z łopatką, wykopuję całe bryły i robię transplantacje w bezpieczne miejsca, ale wiadomo, że wszystkich nie uratuję i to nie jest wesołe.

Impreza namiotowo-plenerowa Młodego planowana jest na maj, ale w piątek miał nieoczekiwanie trzech męskich gości, z którymi świętował urodzinowy wieczór, no i oczywiście zostali do soboty. Jubilat był szczęśliwy, cały perliście bąbelkujący i podekscytowany wczuwał się w rolę gospodarza. A do tego wszelkie przejawy świętowania tej osiemnastki ze strony bliskich perfekcyjnie zbiegły się w czasie i timing był po prostu niewiarygodny, co też zrobiło atmosferę.

Całą sobotę jak zwykle spędziłam w ogrodzie, ale to chyba dobrze, bo w domu to teraz non stop szlag mnie trafia - nasze pieski kochane najpierw ganiają się po rozmaźganym błocie w ogrodzie a potem wypoczywają w domu. Poleżą chwilę i znów idą w to błoto, a na miejscu, gdzie leżały zostaje na podłodze wywrotka piachu. Jeszcze dobrze, jeśli wypoczywają w sieni!

Najwięcej zamieszania będzie tej wiosny w tylnym ogrodzie. Niski zielony płotek wyznacza już granicę gródka warzywnego, która będzie działać psychologicznie na psy. Obok nowego warzywnika stanie też nowy namiot foliowy do uprawy ciepłolubnych, nowy kompostownik w cieniu leszczyn, ogrodzenie będzie przesunięte trochę dalej, a pszczółki znajdą swoje miejsce pod czereśniami, które teraz są już za ogrodzeniem. No i będziemy zdecydowanie zawężać przestrzeń życiową kur.
Widzę też już wreszcie w wyobraźni rabatę cieniolubną, która powstanie przy wyjściu przez tylną furtkę i będziemy ją widzieć z okna sypialni.

Znów na chwilę wróciłam do tłumaczenia napisów, bo polskich nie ma, a chciałam film obejrzeć w nieanglojęzycznym towarzystwie. I znów, jak kiedyś, wciąga mnie to i zachwyca. Co prawda nie jestem tłumaczem, ale to szczęście, że czasem mogę nim bywać!


Tak napisali inni:

Mam

  14.03.2011, 13:58   83.18.217.254
Podrzucę do tłumaczenia? Czy podrzucę przetłumaczone?

el

  14.03.2011, 13:28   195.150.233.34
o,a do czego robisz tłumaczenia napisów?moze Ci podrzuce jakies? ;-)
Ownlog.com :: Wróć