Młoda chodzi dwa razy w tygodniu na Kanoniczą, gdzie wyje w piwnicy niskim głosem, a ta, co obok wyje wysokim, wszystko jej zagłusza. Mimo to jest bardzo szczęśliwa z powodu tego wycia.
I kupiła już bilety kolejowe na Wielki Piątek dla siebie i mamy, i dostała te dolne kuszetki, tralalala!

Posiałam dziś groch; panie w sklepie mówiły, żeby już siać, bo jak się za późno posieje, to robaki wejdą. No to posiałam.
Posiałam też w tym tygodniu szpinak, oczywiście w dzień liściowy.
Jak tak stoję w tym ogrodzie, to wszystko mi się myli, gdzie co posiałam. Ale zapisuję w kalendarzu.
A nie jest to takie proste, bo sieję symultanicznie: w nowym warzywniku w gruncie, pod starym namiotem foliowym i na oknie w gabinecie; okno kuchenne pominęłam celowo, bo tam tylko cebulka na wczesny szczypior.

Umyłam też dziś jedno okno tytułem próby, czy to się w ogóle da umyć; takich brudnych okien w bloku na trzecim piętrze nie miałam nigdy. Spoko, dało się.
Ale poprzestałam na tym jednym, bo nie od razu przecież Kraków zbudowano, a jutro ma padać cały dzień, więc co się mam denerwować, że mi pada na umyte...

Zdechła jedna czarna kura, co to ją kiedyś stara suka z lekka nadgryzła. Co prawda to było bardzo dawno i właściwie tak naprawdę nie wiadomo, czy od tego zdechła, bo Stary jej nie zrobił sekcji, tylko od razu zakopał.
Natomiast roślinność, przeciwnie, rusza się do życia. Grubaśne pąki ma już czereśnia, aż się zdziwiłam. Wyłażą wszędzie liliowce, maki, sasanki, tulipany, krokusy i inne cebulowe i pełno jakiegoś czegoś, co to sama nie wiem, co z tego będzie, ale widać, że kwiaty. Trzeba ostrożnie chodzić po ogrodzie i raczej nie zbaczać ze ścieżek, żeby nie podeptać.
Przetransplantowane przebiśniegi wyrosły i pięknie kwitną na nowych miejscach.

Nasze andrzejowe pszczoły już czasami wylatują, krzątają się i robią porządki. Bardzo dużo pszczół wyginęło w Europie tej zimy i pszczelarze ponieśli wielkie straty. Podobno to wszystko z powodu oprysków pól. Z andrzejowych czterech uli u nas stacjonujących przetrwały trzy, ale znam ludzi, którym ze stu rodzin pszczelich została połowa.
Zastanawiam się, czy to oznacza, że bez sensu jest zaczynanie z tymi pszczołami, czy właśnie przeciwnie - trzeba od razu zacząć od dwóch uli, a nie od jednego.
Zawsze miałam niechęć do hodowli jakichkolwiek zwierząt w gospodarstwie, bo niestety, zwierzęta to nie lawenda, ze zwierząt jest smród. Ale przecież zdecydowanie z wyjątkiem pszczół!

Stary mi zepsuł piłę lisi ogon. Zabiję go.

A tak wygląda nasze zaorane pole.




Tak napisali inni:

pi

  28.03.2011, 18:58   89.73.123.184
Sarenki zdecydowanie powinny zrezygnować ze szpilek ;-)

Mam

  26.03.2011, 18:08   178.217.39.194
To chodniki dla sarenek, żeby im się cienkie nóżki w zaorane nie zapadały!

pi

  26.03.2011, 18:02   89.73.123.184
puszczasz chodniki przez pole, żeby się nie zabłocić? ;-)

DoDa

  25.03.2011, 18:10   178.217.39.194
I faktycznie cały dzień pada i zawiewa. A ja już 5 okien umyłam. Jeszcze 11 do umycia. Tych umytych poprawiać nie będę. Ani mi się śni.

nikt wazny

  25.03.2011, 18:05   83.22.215.140
Obszarnicy:)
Lubie podgladac Wasze zycie.

kajzerka

  25.03.2011, 11:12   83.18.217.254
A uważajcie mi tam na piwonie!
Ownlog.com :: Wróć