Wczoraj wieczorem było tak ciepło, że po skończeniu prac na grządkach położyłam się w gumiakach na ławce w ogrodzie i patrzyłam w niebo; było już prawie ciemno i myślałam, że się pojawi jakiś nietoperek, ale się nie doczekałam.

Dziś od rana słońce, ciepło i wiosenny wiatr. Wszędzie powyłaziły krokusy, oczywiście w nieoczekiwanych lokalizacjach, musiałam więc znów biegać z łopatką i transplantować. Od rana latały już pszczoły i widziałam też trzmiela.

Nasze pierwsze sadzonki przeznaczone do szkółki opuściły wreszcie poddasze i teraz, mam nadzieję, będą się ukorzeniać pod namiotem foliowym. Mamy tam bukszpan, forsycję, trzmielinę i leszczynę.


Stary przyciął wierzbę Hakuro Nishiki, z czego nagle narobiło się mnóstwo cieniutkich gałązek. Po pierwsze, nadały się do wazonu, gdzie uzupełniły bukszpanowy bukiet.


Po drugie uzupełniłam nimi upleciony wcześniej leszczynowy płotek, chroniący tymczasową ziołową rabatę przed psami, zanim zioła nie trafią na właściwe miejsce. Podoplatałam gałązki wierzby w taki sposób, że ich grubsze końce powciskane są w ziemię i spodziewam się po niej, że pokryje się listkami.

Zaszczepiłam też zrazy, pobrane z jabłonki o wspaniałych owocach, ale zniszczonej przez nieumiejętną pielęgnację, na dwie inne jabłonki. Biedne drzewko ma u nasady pnia makabryczne ubytki kory, które się już nie zagoją, bo aż takich cudów to nie ma. Naczytałam się o tym przeszczepianiu, wszystko zrobiłam według wskazówek, mam nadzieję, że mi się to uda.
Jeśli zrazy się przyjmą, to te dwie jabłonki będą miały po dwa różne rodzaje owoców – swoje macierzyste i nowe z tych przeszczepionych gałązek.


Kiedy pracujemy w ogrodzie, Dziunia obserwuje nas z góry, przemierzając dach wzdłuż i wszerz. Uwielbiam tę jej półdzikość, to, że co prawda przybiega do łóżka się poprzytulać, jak tylko psy wyjdą rano do ogrodu, ale także spaceruje po dachu i skacze po giętkich gałęziach śliwy, a na strychu morduje myszy.


Szykujemy się na rodzinną Wielkanoc w większym gronie i mam nadzieję, że akurat zakwitną drzewka owocowe i zrobią ten wiosenny klimat. Marzy mi się stół wielkanocny pod drzewkami, ale to już wszystko zależy od aury. Wielkie porządki widać już wreszcie w naszym gospodarstwie, powstają nowe rabaty, trwa sprzątanie, przesadzanie, reorganizacja i przebudowa ogrodu, są plany i zamiary.
Żeby tak jeszcze wykopać w ogrodzie skrzynię ze skarbem...
(5230)


Tak napisali inni:

ACH

  16.04.2011, 22:12   87.250.161.113
...ja nigdy nie lubilem wsi...
...miastowy jestem; ciepla woda, prysznic; internet; kablowka; mruczaca sasiadka po polnocy; sikajacy sasiad o swicie....
...ale ile razy zagladam tutaj, zakochuje sie w tym klimacie...
chyba dobrze wygladalbym w gumowcach lezac na trawie...

pi

  08.04.2011, 20:05   89.73.123.184
Jeśli dużo kopią to znajdują ;-)

Mam

  06.04.2011, 18:22   178.217.39.194
No, i to jest to! (a czy dzielni osadnicy odnajdują żyłę złota?)

pi

  06.04.2011, 18:12   89.73.123.184
Gdy czytam ostatnie notki to widzę Cię w serialu "Jak zdobywano Dziki Zachód" albo innym, o dzielnych osadnikach ;-)

el

  04.04.2011, 15:53   89.78.149.213
faktycznie jak serial..
no moje świeta wielkanocne będa jedyne w swoim rodzaju.pierwsze takie i mam nadzieje ostatnie. howgh!

Mam

  04.04.2011, 13:05   83.18.217.254
Czy umiem, to się dopiero okaże!

DoDa

  04.04.2011, 07:50   178.217.39.194
Miało być dokształcanie - nie wiem jak ta spacja się tam znalazła. Przepraszam.

DoDa

  04.04.2011, 07:49   178.217.39.194
Imponujesz mi znowu. Umiesz szczepić drzewka? Normalnie piszę się na do kształcanie u Ciebie.

nikt wazny

  04.04.2011, 00:10   83.4.227.148
Ech, cudny ten serial:)
Uwielbiam Was podgladac.
Ownlog.com :: Wróć