Dziś był ten pierwszy dzień otwarcia tylnych drzwi z widokiem na ule. Rozłożyliśmy tam kupiony właśnie pas wykładziny, który będzie miejscem zostawiania pierwszego brudu z butów i psich łap po wejściu do domu. Na razie, póki jeszcze nie ma tam kafli, tylko tymczasowa wykładzina dywanowa, musimy sobie tak jakoś radzić.
Tak, tak - tymczasowa wykładzina zmywalna na tymczasowej wykładzinie dywanowej.

Utoczyliśmy z Młodym trochę wina do butelek; no cóż, to pierwsze nasze wino do cudów nie należy, ale da się pić. Zrobiłam też pigwówkę ze spirytusu i syropu pigwowego, którego ostatni słoik miałam w piwnicy i naprawdę cudem uratował się on przed żarłoczną Młodą, która całą resztę wyżłopała z herbatą.

A w ogóle, to wstałam dziś, w niedzielę, o szóstej pięć. Tak, wiem, że to nie jest normalne, ale na starość podobno tak się ma. Nie wiem, zresztą, jak to jest z tą starością, bo dzwoniłam do mamy około dziesiątej i mówiła, że dopiero niedawno wstała. Widocznie nie jest jeszcze taka stara, jak ja!

Jutro jadę oddać krew i ponieważ wykorzystam przysługujący wolny dzień, to około południa będę już z powrotem w domu. Muszę pomalować kawałek bramy, który był zasłonięty pnącymi różami, a teraz wyszedł na jaw. A że róże będą przesadzone na inne miejsce, chociaż tak naprawdę, to jeszcze nie wiadomo, na jakie, to przycięłam je brutalnie przy glebie. Zresztą i tak przemarzły, jak rok temu i trzeba było im wyciąć wszystkie przemarznięte pędy. Na cholerę mi takie róże, nawet nie wiem, jaki mają kolor kwiatów, bo ta odmiana kwitnie na pędach zeszłorocznych, a że te zeszłoroczne im przemarzają, więc idą wiosną do śmieci.
Ale wreszcie mogę dotrzeć do niepomalowanych rejonów bramy z pędzlem.
A potem posadzimy tam wysokie dzielżany, które trzeba przesadzić zza szopy. W ich miejsce trafią duże bukszpany, które teraz tworzą bezsensowny żywopłot na środku niczego.
Przebudowa ogrodu trwa.

Mam też już kranik z wodą przy nowym warzywniku. Myślałam, że to potrwa z tydzień, a tymczasem w piątek i sobotę testosterony wykopały długaśny rów i zakopały w nim rurkę wodociągową, przez którą woda płynie sobie do tylnego ogrodu gospodarczego. Nitka wodociągu będzie doprowadzona dalej, do kur, żeby nie trzeba było nosić wody.
Stary przekopie też doprowadzenie od dawnego kranu do studni, żeby wodą ze studni można było podlewać ogród.


Tak napisali inni:

DoDa

  21.04.2011, 10:04   178.217.39.194
Ja też tej pani gratuluję... Usmiałam się!
No proszę, jeszcze wygody - wody się doczekałaś. Buziaczki wysyłam!

czeremcha

  18.04.2011, 21:33   78.8.148.139
piękny ten świetlik...

pi

  18.04.2011, 21:25   89.73.123.184
Bardzo skomplikowana ta ogrodowa logistyka, przesadzanie, rozsadzanie itp.
Widok przez otwarte drzwi wart miliona (w złotym kruszcu) :-)
Ownlog.com :: Wróć