Robimy teraz w pracy inwentaryzację zbiorów i przy tej okazji przypomniała mi się niespodziewanie książka „Dom pod kasztanami” Heleny Bechlerowej. Usłyszałam tytuł i od razu zobaczyłam te rysunki, te zdarzenia...

To była jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa, czytałam ją wiele razy i lubiłam bardzo ten klimat, który był tam tłem wszystkich zdarzeń. Mocno działała mi na wyobraźnię; widziałam dokładnie szczegóły, czułam zapachy i słyszałam dźwięki... Byłam tam.
Każdy rozdział był zamkniętą całością, do każdego przypisana była jedna, ale kolorowa i na całą stronę ilustracja Szancera.

I pojawiła mi się nagle taka fantazja seksualna, że w słoneczne popołudnie siedzę sobie na kocu pod jabłonką z moimi dziećmi i czytam im tę książkę. Nie kiedyś, jak były małe, ale takim, jakie są teraz – dorosłym dzieciom. Gdyby chciały, gdyby im się spodobało... to musiałoby być coś nadzwyczajnego.
Trochę się jednak boję, że jakbym ją teraz przeczytała, to mogłaby nie zrobić na mnie takiego wrażenia, jak kiedyś. I szkoda by mi było.
Ale potem myślę, że może jednak...

Chciałabym i boję się.


Tak napisali inni:

Mam

  13.09.2011, 15:37   83.18.217.250
Kajzerka, może ten rocznik tak ma?

kajzerka

  13.09.2011, 00:09   178.235.165.120
,,Dom pod kasztanami" - ucieranie maku w makutrze i mieszkańcy deszczowych bąbli, urok soczystych ilustracji.
Moje dzisiejsze upodobanie do pewnych zapachów na pewno ma związek z cudownym, pełnym życia,tajemniczym i tak jednocześnie bezpiecznym miejscem, jakim był wówczas dla mnie ten Dom...
Ownlog.com :: Wróć