Zrobiłam moje pierwsze w życiu różane zamówienie w renomowanej polskiej szkółce róż. Przygotowywałam się do tego długo i tutaj też o tym pisałam, aż wreszcie nadszedł czas.
Mam dwie tabelki z chciejstwami; w jednej umieszczam róże do 150 cm wysokości, a w drugiej te wyższe, parkowe i pnące. Zrezygnowałam na razie z pomarańczowej, która tak bardzo mnie na początku absorbowała.

Koniecznością pierwszej potrzeby jest teraz zakup róży na frontową ścianę domu przy głównym wejściu, o tym już pisałam i będzie to kwitnąca przez cały sezon New Dawn.
Druga róża będzie rosła na ścianie szczytowej szopy na drewno, nazywa się Lykkefund i jest istnym potworem, potężnie się rozrastającym i potrzebującym solidnej podpory. Kwitnie tylko raz w sezonie, ale za to jak!
Koniecznie chciałam kupić też rabatową Pastellę, bo to jest moja miłość od pierwszego wejrzenia.
I te trzy róże to był mój plan minimum, chociaż w tabelce z niższymi było jeszcze kilka typów z wykrzyknikami.

Kompletując zamówienie, zadecydowałam jednak, że wychodzę poza plan minimum i zamawiam jeszcze trzy. Są to: Chopin - jedna z nielicznych róż wyhodowanych przez polskich hodowców, Chippendale - piękność zachwalana przez różane forumowiczki i Astrid Gräfin von Hardenberg - ze względu na pąsowy kolor kwiatu.
W ostatniej chwili nie wytrzymałam nerwowo i dorzuciłam jeszcze Barkarole - ona też jest bardzo ciemna, z zamszowym nalotem na płatkach.

Pierwsze koty za płoty.


Tak napisali inni:

Meri

  18.02.2012, 08:27   81.219.137.204
Astrid jest przepiękna, ale i dla samego imienia warto, jest obłędne (#wstydliwe wyznania: kocham umlauty :)

DD

  10.02.2012, 14:35   178.217.39.212
A Ty już wiosną żyjesz! Cudnie.
Ownlog.com :: Wróć