Smród. Biegamy po domu, szukamy źródła smrodu. Przecież nie mamy już szamba, a śmierdzi jak z szamba! Cholera!
Stary wyszedł na ogród i stwierdził, co następuje: sąsiad zza płota szykuje się do świąt. Cały dzień sprzątał wraz z żoną dom i obejście – zamiatali, wietrzyli pościel, wieszali pranie - a teraz, pod osłoną nocy, przepompowuje swoje ścieki z szamba do studzienki kanalizacyjnej. Nie podłączył się oczywiście do kanalizacji, bo za to trzeba płacić. On płacić nie będzie.
Mam nadzieję, że ten smród czuć nie tylko u nas i że ktoś odważnie zadzwoni na policję, choćby z potrzeby dokopania bliźniemu, co to chce być cwaniak – nie płacić, a korzystać.

Dziś w dzień kwiatowy przy opadającym księżycu posadziłam na polu lawendę. Z 57 krzaczków, wyszły mi trzy pełne rzędy i kawałek czwartego. Odległości między krzaczkami i między rzędami odmierzałam suchym patykiem, bo bałam się, żeby mi nie wyszło wężykiem. Trochę wyszło, ale niewiele, jest prawie prosto.
Krzaczki były bardzo nierówne i potwierdza się wniosek z zeszłej jesieni, że najwspanialej udały się te z siewu. Korzenie miały potężne, grube, długie i rozkrzewione, uszarpałam się przy wyrywaniu ich z rabaty że ho-ho! Załadowałam pełną taczkę sadzonek i pojechałam na pole. A sadziłam tę lawendę w czerwonej spódnicy do ziemi i długim czerwonym swetrze, musiałam wyglądać trochę durnowato, ale ojtam ojtam!
Taka jestem dumna!

Stary wczoraj pierwszy raz wędził ryby – pstrągi. Dał radę. Może tylko mogłyby być troszkę bardziej słone.



Dziś cały dzień wędziło się mięso, a my sprzątaliśmy ogród. Stary zajął się jak zwykle hardcorem, a ja drobną galanterią. Zniknęło kolejne bałaganowisko, to koło studni. Powstała nowa rabata przy ścianie szopki i jutro będę tam sadzić kolorowe krwawniki, które w zeszłym roku wyhodowałam z nasion. Ten patyczkowy wigwam z lewej strony osłania różę Lykkefund.



Sprzątanie ogrodu jest fajniejsze, niż sprzątanie domu. W domu ile by się nie nasprzątać to i tak zaraz znów jest brudno, jak się ma na stanie dwa psy i dwa Testosterony. Natomiast posprzątanie ogrodu przekłada się natychmiast na długotrwały efekt.



W związku z tym w domu syf jak jasny gwint, sprzątanie jutro.

Pojawiło się niedawno w naszym domu stare lustro – prezent od Ewy i Darka. Na razie wisi w sieni, a kiedyś trafi do jadalni, ale to jeszcze nie teraz.



Gotowania mam jakoś mało na te święta, bo wędzonki uwalniają mnie od pieczenia mięs.





Upiekłam jednak wczoraj klops, a dziś białą kiełbasę zwiniętą w spiralę w płaskim rondlu i posypaną cebulką, jak robiła to moja babcia.
Jutro zrobię paschę, a wieczorem babki drożdżowe, bo te najszybciej czerstwieją, więc staram się je piec w ostatniej chwili. Dziś upiekłam już spody do mazurków z kruchego niesłodzonego ciasta.



A wino z jabłek z rodzynkami udało mi się wyśmienicie – no normalnie, malaga... Nie mogę uwierzyć i ciągle sprawdzam!


Tak napisali inni:

Shigella

  11.04.2012, 13:23   198.160.96.7
Liczenie, ze ktos zadzwoni obawiam sie, ze jest z gory skazane na niepowodzenie.
Sasiadowi wypadaloby zwrocic uwage, chyba ze to ten typ co wam potem stodole spali

kubi

  09.04.2012, 12:56   176.97.81.1
CUDNIE!!! ;)

pi

  07.04.2012, 11:56   89.73.147.13
Wspaniałe: ogród, mięsiwa, lustro.. Piękne święta :-)
Ownlog.com :: Wróć