Wtem nastąpił marzec i uderzył słońcem po oczach i po brudnych oknach, ale czym to jest wobec wieczności.

Nie mogę się doczekać tego sezonu, bo spodziewam się szaleństwa różnych ogrodowych nowości, na przykład pierwszy raz pokażą kwiaty posadzone w zeszłym roku róże, które kwitną na pędach zeszłorocznych i będzie to na przykład „doktorek” na rusztowaniu starej folii i Lykkefund o miododajnych kwiatach na czarnym deskowaniu szopy...
Zamówione nowe róże przyjadą w kwietniu i jest wśród nich kolejny potwór kwitnący raz w sezonie – Bobby James, który, jak to z ramblerami bywa, co prawda nie powtarza kwitnienia, ale ten raz, to jest obficie, długo i pachnąco.
Marzę jeszcze o paru różach, ale to już tak bez histerii.

Spodziewam się też, że w tym roku liliowce pokażą, co potrafią, bo w ubiegłym sezonie kwitły mi właściwie tylko dwie stare odmiany. Młode, kupione tu już przeze mnie, nabierały dopiero ciała, a że dostałam też kilka nowych z końcem lata, więc powinnam teraz mieć kumulację.

Totalnie rozczarowały mnie mieczyki i choć uwielbiam je w kwiaciarniach i w wazonach, to w ogrodzie jakoś mi się nie podobały. Całkiem je olałam i nawet nie wykopałam jesienią cebul; jeśli się okaże, że mimo to przetrwały, to chyba będę musiała się wzruszyć i przeprosić je, żeby nie czuć się jak świnia.
Podarowane różnokolorowe irysy porozrastały się w tymczasowym przedszkolu i będę z nich już w tym roku tworzyć rabatę.

Porobiłam też odkłady z hortensji Annabelle, bo to naprawdę piękny krzaczor i warto mieć ich kilka. No i różne kolorowe hortensje to są rośliny, których zdecydowanie kilka muszę dokupić, oczywiście nie ogrodowe, bo mam jedną i nie widziałam jeszcze jej kwiatów, a miała szansę mi je pokazać przez trzy kolejne lata. Jak w tym roku nie zakwitnie, to pójdzie pod topór.

Pokupowane w zeszłym roku różnobarwne mrozoodporne chryzantemy też już będą większe, kilka zapewne da się nawet podzielić na wiosnę i muszę o nie porządnie zadbać, bo zeszłoroczne doświadczenia pokazały, że wymagają solidnej ochrony przeciwgrzybowej.

Tyle lat życia zmarnowałam bez ogrodu... nie do wiary.


A dzisiejszego słonecznego poranka popstrykałam coś tam w ogrodzie i w domu, takie moje zwiastuny wiosny.

Kurki się cieszą, że wreszcie wyszło słońce.


Przebiśniegi pokazują już, co potrafią.


Ciemiernik ma wielkie pąki kwiatowe.


Zimowity wypuszczają teraz liście, które potem latem zamierają, a we wrześniu wychodzą z ziemi fioletowe bezlistne kwiaty.


I parapetowa zieleninka.



Tak napisali inni:

nikt wazny

  04.03.2013, 00:55   83.27.110.148
Gorny Slask.

Mam

  02.03.2013, 23:39   178.217.39.212
->NW, a gdzie Ty mieszkasz?
->is, ja mam taka jedną jabłonkę (Gala), na której można jabłka policzyć: w 2012 - 3, a w 2012 już 11!
->B, również pozdrawiam wiosennie :)

U mnie teraz mocno wieje, może przez noc wysuszy resztki śniegu...

B

  02.03.2013, 22:38   193.239.124.113
Więcej zdjęć poproszę, to może uwierzę, że wkrótce wiosna. U mnie jej niestety jeszcze nie widać...
Pozdraiwm wiosennie- B.


is

  02.03.2013, 06:20   91.224.225.237
w zeszły łikęd przesadzałam kwiaty domowe,a dzisiaj mam zamiar użyć świeżo zakupionego podręcznika Augustyna Mika o cięciu drzew i krzewów owocowych, oraz sekatora, tudzież piłki do gałęzi i uformować moja krzewiastą kosztelę, tak żeby drzewko z tego rosło ( a James Grieve miał w zeszłym roku 2 jabłka! )

nikt wazny

  02.03.2013, 01:10   83.4.160.89
A u mnie ani grama sniegu juz od paru dni.
Ownlog.com :: Wróć