Młoda na mnie nawrzeszczała trochę, że zaniedbuję blogaska, że nie piszę, a tu tłumy wyznawców, stęskniona publiczność i w ogóle... A ja tylko wciąż na forum siedzę i na forum piszę i co ja sobie myślę!
No to dobra. Czy ktoś wie coś na temat tej zimy, czy na przykład w zamian za to, co musimy znosić, za rok mamy obiecaną wiosnę już od lutego? Bo jeśli tak, to wiele wytrzymam i będę z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Na mym oknie łany pomidorów szykują się do drugiego pikowania i gdzie ja je wysadzę, ach gdzie? Czy kwieciem w doniczkach przyjdzie im się pokryć?
Mam też nowiutkie ciemierniki i wsadzić ich do gruntu nie mogę, bo ziemia zamarznięta. Mam patyki pęcherznic do ukorzeniania i czekają w doniczce. Mam przekwitłe cebulowe – żonkile i hiacynty do posadzenia w ogrodzie.
Nie mówiąc już o tym, że kurze gówna zamarzły w kurniku i nie dało się ich wysprzątać wiosennie przed świętami.
Jednak jak pooglądałam dziś zdjęcia z innych regionów Polski, to wiem, że nie mam na co narzekać, bo miejscami zdechła trawa jednak prześwituje i śniegu mamy w porównaniu niewiele.

Wszystkie internetowe prognozy pogody są do kitu, bo co to za robota, że kiedy spojrzeć, to za dwa tygodnie obiecują plus dziesięć, przy czym z upływem dni termin się przesuwa i zawsze dupa z tyłu. Ostatnio przerzuciłam się z ICM na Accuweather i też kłamią, chociaż po angielsku.

Święta jak święta - przygotowałam wszystko to, co zwykle, może nie aż takie ilości, ale wystarczające, żeby w ciągu dwóch dni nabrać wstrętu do jedzenia. Jednak z czasem nabieram przekonania, że na nikim nie robi już to wszystko większego wrażenia, że opatrzyło się i spowszedniało i może by tak przed następnymi świętami wyprzedać kosztowności i bez uprzedzenia odlecieć daleko, zostawiając na oknie pocztówkę z pozdrowieniami? Tylko skąd ja wezmę kosztowności?

Stary przed świętami dostał napadu aktywności wewnątrzdomowej i wyprowadził na prostą różne niedoróbki. Wytynkował sień gliną na czysto, zrobił z postarzonej sosnowej deski frontową ściankę zmywarki i pomalował pokój dla mamy.
W łazience zamontował też wieszak na szlafroki, zrobiony z kołków od starego wieszaka z szafy, takiego, co to można go było wsuwać i wysuwać wraz z wiszącymi na nim ciuchami.

A ja sobie zrobiłam nowy abażur nad stół w jadalni i jest to właściwie wersja udoskonalona gotowca ze szwedzkiego sklepu, bo wreszcie uszydełkowałam ten koronkowy brzeg, którego długość liczyłam z wzoru na obwód koła w notce z 31 stycznia.
Ale ponieważ szarpie mną twórczy niepokój, więc pod powiekami oswajam już sobie kolejną wersję z samej tylko koronki, którą pewnie będę szydełkować do grobowej deski. A jak skończę, to będę miała dwa abażury na zmianę!


Tak napisali inni:

B.

  06.04.2013, 22:47   193.239.124.113
Abażur cudnej urody:)
Pozdrawiam ciepło.B.

Mam

  06.04.2013, 13:02   178.217.39.212
Kury już mają wysprzątane, a dziś idę im umyć okno :)

pi

  05.04.2013, 17:53   87.207.146.132
opinia w 100% zgodna z Meg.
A czy te kurze gówna nie rozkruszały się łatwo? Może młotkiem je? ;-)

Meg

  05.04.2013, 00:16   89.69.196.63
Kocham Twoje opowiesci i lacze sie w oczekiwaniu na wiosne (z zacisnietymi zebami).

DD

  04.04.2013, 07:34   178.217.39.212
I Młoda ma rację! Zaniedbujesz blogaska!
Serdeczności!

nikt wazny

  04.04.2013, 01:03   83.4.227.66
:)

Mam

  03.04.2013, 19:11   178.217.39.212
>Asetnol: Problem w tym, że ja mam masę zdjęć, tylko mam opory przed ich zamieszczaniem... no, żeby nie przeginać, że tylko zdjęcia i zdjęcia, a pisać mi się nie chce...
>KtośWażny: no, chciałabym to wiedzieć!

nikt wazny

  03.04.2013, 00:47   83.4.187.190
Mama kiedy na stale zamieszka z Wami?

Asetnol

  02.04.2013, 22:01   91.216.134.80
A może jakieś foto "wiosennych" nowości ... bardzo lubię je oglądać... ;-)
Ownlog.com :: Wróć