Mnożą mi się internetowe aktywności, przybywają kolejne, ale sama się w to pcham. No lubię to - nie ma co ukrywać. Skończy się tak, że mi laptop łeb przytrzaśnie i tam już zostanę, po tej drugiej stronie...

Ogród ruszył. Wygrabiłam sobie pod folią, wygrabiłam na warzywniku. Będę się rozpychać z uprawami jeszcze i na polu za ogrodem; tam wyjedzie marchew i dynie w szaleństwie odmian. Jak mi te wszystkie dynie obrodzą, to we wrześniu rozłożę chyba stragan przy krajowej szóstce.

Trochę mi się w głowie miesza i nie bardzo mogę ogarnąć, co będzie siane/sadzone w tym przydomowym warzywniku. Muszę sobie narysować jakiś plan, a to nie jest proste, bo to już trzeci sezon warzywnika, a chcę uwzględnić zmianowanie i dobre sąsiedztwo roślin.

Sadzonki groszku pachnącego własnej produkcji wytrzymały w gruncie przy płotku noc z mrozem minus pięć, więc wysadziłam kolejne. A dziś po południu było na plusie dziesięć!
Podpaliłam sobie stos gałęzi, ach jak ja lubię takie ogrodowe podpalenia!


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć