Dziewczyny przyjechały i pojechały, ale nie powiem, pobalowałyśmy trochę. Stwierdziłam, że chciałabym się z nimi wszystkimi ożenić... wtedy mogłybyśmy wreszcie nagadać się do syta, codziennie pić wino od rana i razem gotować obiady.



Dostałam od nich prezenty i muszę się pochwalić, bo to po prostu coś wspaniałego.



Od lewej:
>nożyce do cięcia trawy z rączką obracaną o 360 stopni
>nóż-okulizak, składany jak scyzoryk
>etui do wielofunkcyjnych nożyczek (z ostrzałką)
>nóż kuchenny z powlekanym ostrzem
>nożyczki, którymi można ciąć tkaniny, papier, tekturę, drut i kable, nie mówiąc o roślinach; po rozłożeniu na dwie części uzyskujemy nóż-piłkę i przebijak do robienia otworów np w skórzanym pasku - no cudo(link!); a na koniec możemy nim sobie jeszcze otworzyć piwo :)
>ostrzałka do noży i siekier
>wąska łopatka, np. do roślin cebulowych

W tym miejscu Wieśkowi serdecznie dziękuje, bo to dzięki jego staraniom wszystko zostało zgromadzone. Jestem zachwycona! Nożyce będą świetne między innymi do lawendy, a wypróbowałam je już na zatrwianach. Nożyce do trawy też już przeszły chrzest bojowy, nóż i ostrzałka od pierwszej chwili służą w kuchni, a okulizak wrzuciłam do torebki. Niektóre panie noszą w torebkach puderniczkę, a niektóre okulizak, no cóż.

W gospodarstwie zmiany - od paru dni małe kurki nocują już na grzędzie! Oczywiście są dopuszczane tylko na niższą grzędę, bo porządek i hierarchia w kurzym stadzie są bardzo ważne. Od tego też momentu ich gniazdo straciło rację bytu, a matka przestała dzieciaki prowadzać po wybiegu, no zupełnie w jednej chwili przestała się nimi opiekować. Chodzą same i trzymają się w swoim stadku razem, wiedzą, że jak niosę żarcie do wolierki, to jest dla nich i biegną. Kwokę nawet już trudno odróżnić od innych kurek - chyba tylko po tym, że też nocuje na dolnej grzędzie, bo teraz jest na dnie hierarchii i musi pracować od nowa na lepszą pozycję w stadzie.

Remont wiatrołapu bardzo leniwie posuwa się do przodu, mam już nawet pierwsze symptomy histerii, że zostaniemy na zimę bez ściany - ale jeszcze nie w trybie ciągłym, tylko na razie napadowo.
Na zdjęciu widać, że nowy wiatrołap będzie płytszy - tam gdzie kupa piachu będzie podłoga nowego ganku, a ten przód oddzielony ceglanym murkiem, to już podest przed drzwiami wejściowymi.



Zajadamy się pomidorami i to wielki sukces moich tegorocznych upraw. Mam dziesięć odmian, w tym tylko jedne czerwone - samosiejki zeszłorocznych koktajlówek, te malusieńkie.



Za to totalna klęska znów z fasolką - przestały mi ją wyżerać psy, to teraz obskubują ją w polu jakieś jelonki, zajączki, czy inna swołocz i to już w fazie kwiatów.


Lato na wsi to bajka, to spełnione marzenia i żadne niedogodności nie mogą tego zepsuć. No, może muchy - w tym roku plaga! Za to wcale to a wcale nie ma komarów i to mnie cieszy, bo można poleżeć wieczorem na ławce i pooglądać, jak nietoperki śmigają nad głową.
A tak wygląda na wsi ciepła woda na kąpiel.




Tak napisali inni:

Mam

  07.08.2013, 21:38   178.217.39.212
Zapraszam, zaglądaj jeśli Ci się podoba :)

incognito

  07.08.2013, 18:39   79.184.11.190
..... ja ? taka sobie dojrzała babeczka jestem :D nie znasz mnie, ale często tu wpadam , bo lubię rodzynki :D pozdrawiam

mamofyen

  06.08.2013, 22:33   178.217.39.212
>Pi, oj upierałabyś się - człowiek pracy fizycznej musi się myć, oj musi!
>Incognito, a kto Ty jesteś, don't I know you?

pi

  06.08.2013, 20:24   89.65.92.118
Bardzo ciekawie piszesz o kurzej hierarchii. Jak mogły - matkę ich wspólnych dzieci (bo jaja były od wielu) wygonić po tylu trudach na sam dół. Uch.
Pomidorki prześliczne.
Co do kąpieli - chyba nie upierałabym się przy ciepłej :-)

incognito

  06.08.2013, 19:54   77.254.80.36
fakt...rodzynki...... ;)
Ownlog.com :: Wróć