Stary powiedział, że skończyło się już zimowe milczenie ptaków i to jest prawda. Słychać je INACZEJ i to nie może być bez powodu. I podobno widziano już gdzieś bociany...

Nadal trwa szycie i urządzanie sypialni - wisi już nowa lampa sufitowa z kwiecistym abażurem i z tego samego materiału lambrekin nad oknami. Jest to dla mnie niezwykłe, bo odkąd okazało się, że dzieci są silnie uczulone między innymi na roztocza kurzu domowego, to miałam zawsze gołe okna i ascetyczny wystrój i trwało to ponad dwadzieścia lat! Teraz mi odbiło i muszę chyba trochę odreagować, więc zdecydowałam się na kwiatki i falbanki, no zupełnie, jak nie ja.
Produkuję też wezgłowie łóżka i jest to plan na ten weekend. Znalazłam w necie fajny pomysł i dostosowuję go do naszych potrzeb. Nie bez znaczenia jest też aspekt ekonomiczny, bo proszę państwa, jeśli dwie gąbkowe poduszki zawieszone na patyku nad łóżkiem kosztują ponad dwa tysiące, to jest to dla mnie jakiś sen wariata.
No, ale różnych wariatów ja już w życiu widziałam, w tym również takich, którzy zostają dyrektorami szkół.

Dziś lub jutro zamierzam też zrobić pierwsze wysiewy, na pewno będzie to lobelia przylądkowa i coś tam jeszcze, ale to się okaże. Kupiłam sobie dwa wory ziemi - pięknej, pulchnej, pachnącej i specjalnie przystosowanej do siewu i pikowania.
Lecę zaraz gotować kurom ziemniaki i marchewkę, kupiłam im też twaróg i kapustę pekińską.
Trzeba by też skoczyć do jednych takich na wiosce, bo skończyły mi się ulubione ziemniaki vineta i ciekawa jestem, czy jeszcze je mają.
Dużo roboty będę też miała przy przygotowaniu stanowiska do wysiewów; zrobię to, jak rok temu, w największym pokoju, gdzie są rewelacyjne warunki - szerokaśne parapety trzech wielkich okien, dużo światła, dużo słońca (wystawa południowo-zachodnia), a przy tym chłodno, bo tego pokoju od stycznia nie ogrzewamy. Rozsada powinna więc mieć wszystko, czego jej potrzeba.

Na obiad dziś dla ludzi kurczak z rożna, a jutro chciałabym zrobić tartę porową, a w tym celu muszę dobrać się do zadołowanych jesienią porów, które śpią sobie w ogrodzie w dołku koło ławki. Ciekawe, czy nie zgniły. Ciasta zrobię więcej i zamrożę, bo przepis , którego używam od lat jest tego wart!

Stary rozpoczął odczulanie na jad pszczół i odbył już w klinice dwie sesje. Pierwsza trwała tydzień, druga już tylko jeden dzień. Czeka go pięć lat odczulania - najpierw comiesięczne wyjazdy, później nieco rzadsze. Dostał też leki, które będzie przyjmował przez cały okres aktywności pszczół, czyli od kwietnia do października.
Zimą w mrozy zostałam więc sama w gospodarstwie i ze wszystkim sobie poradziłam, z paleniem w piecu i wszystkimi obrządkami przy zwierzętach. Uwielbiam być babą ze wsi na gospodarstwie.


Tak napisali inni:

incognito

  08.03.2014, 18:43   87.205.49.17
cisza odpowiedzią .....acha :(

incognito

  12.02.2014, 12:16   87.205.49.17
zwyczajne.blogspot.com/ Jestem zaniepokojona milczeniem El- Elfki autorki bloga.
Czy Ty coś wiesz? Przepraszam ,że pytam na twoim blogu, ale nie mam innego adresu.



DD

  09.02.2014, 15:46   178.217.39.212
Normalnie, Zuch Dziewczyna!
Ownlog.com :: Wróć