Szczęśliwie minął już czas prób i ciągłego nie_mania_czasu, powinnam więc coś napisać, tym bardziej, że róża z poprzedniej notki całkiem już odmieniona, w welonie kwiatów...







Kolejne róże rozwijają się każdego dnia, a ja chodzę, zdjęcia pstrykam, upycham w foldery. Mam już na kompie 30 folderów, nazwanych tak, jak odmiany róż, co oznacza, że tyle odmian już się rozwinęło lub prawie, tuż-tuż.

Jak wszystko dobrze pójdzie, to od jutra będę miała nowego laptopa, znów z matową matrycą. Nie mogę się doczekać, a moje oczy wprost nie posiadają się z radości. Będzie teraz parę wolnych dni, więc pewnie będę personalizować i wściekać się, że to i tamto jeszcze nie po mojemu, ale zajmuje mi to już coraz mniej czasu, przy tej liczbie komputerów, którymi muszę się posługiwać w domu i w pracy (i każdy inny i prawie każdy - dziadostwo!).
No i wreszcie będę mogła znów pracować z touchpadem, bo w tym moim obecnym styki są tak poprzecierane i zarżnięte, że żadne przyciski już prawie nie działają i muszę korzystać z myszy.

W niedzielę zaliczyliśmy drugie miodobranie, tym razem udoiliśmy 48 słoików po 0,9l, a w każdym 1200g złocistej patoki. Teraz jest to miód akacjowy, a raczej wielokwiatowy z przewagą akacji. Jest jasny i bardzo długo pozostaje w stanie płynnym.

Doszliśmy już chyba do wprawy - Stary wybiera plastry z uli i zanosi je w skrzynkach na strych, gdzie ma urządzoną pracownię pszczelarską. Tam, po odsklepieniu plastrów, odwirowuje miód i znosi mi w wiadrach na dół.
W kuchni jest moja pracownia, tu studzę gorące słoiki prosto ze zmywarki i ustawiam je na blacie. Potem napełniam je miodem za pomocą chochelki. Fajne to jest zajęcie, tylko mi się trochę niedobrze robi pod koniec, bo strugę miodu, spływającą po każdym słoiku po jego napełnieniu muszę po zakręceniu słoika zgarnąć palcem z dołu do góry... i co? I oblizać! Przecież nie może to skapnąć znów do wiadra, bo palec jest nieczysty, a miód musi być czysty. Nie spłuczę też pod kranem, bo kto to widział, marnować tyle miodu!

Ciągle więc oblizuję, myję i wycieram ręce, bo muszą też przecież być suche, żeby kropelki wody nie wpadły do wiadra z miodem.


Tak napisali inni:

incognito

  20.06.2014, 11:36   77.254.90.66
podziwiam i zazdroszczę energii....i ten miód z truskawkami.... mmmniam;)

Ela z Gdańska

  18.06.2014, 07:49   31.174.7.227
Bardzo dziękuję.Moja też nie ma kolców więc to chyba taka sama. Myślę,że szybko obrośnie szopę,jest bardzo ekspansywna.Swoją ciągle przycinam bo zarasta mi przejście pod pergolą.Jest cudna.:))))

Mam

  17.06.2014, 20:34   178.217.39.212
Elu -> ta moja to LYKKEFUND, ona nie ma kolców, czy Twoja też? Nasza ma porosnąć szopę i radzi sobie z tym świetnie :)

Ela z Gdańska

  17.06.2014, 20:25   31.174.7.227
Mam idendyczne róże ale nie wiem jak się nazywają.Będę wdzieczna jeśli podasz ich nazwę.Są piękne i bardzo szybko zarosły mi sporą pergolę.
Och,zjadłabym takiego świeżego miodku......
Pozdrawiam
Ela z Gdańska

Mam

  17.06.2014, 20:06   178.217.39.212
Pi -> kwiaty różnie się trzymają na różnych różach, czasem dzień, czasem tydzień.
Do zwycięstwa nad uczuleniem jeszcze daleko, bo odczulanie trwa 5 lat!
A -> niestety, blogasek cierpi z powodu mojego rozszczepienia internetowego, bo piszę też na forum ogrodniczym i wklejam dość dużo zdjęć na fb, ale tylko nieliczni z czytelników śledzą mnie tu i tam :)

A

  17.06.2014, 19:57   31.61.140.251
...A róże są piękne.

A

  17.06.2014, 19:55   31.61.140.251
A ja w ostatnim czasie zaglądałem tu często... i martwił mnie fakt, że tak cicho. Nie wiem jak się robi miód. Zdaję się na swoją wyobraźnię. Zazdroszczę i miodu i róż. Właściwie to zazdroszczę tej pasji i podniecenia na twarzy kiedy jest okazja, aby napisać.

pi

  17.06.2014, 19:22   89.65.92.118
Popełniłas słodką notkę, i choć nie przepadam za miodem (mleczko w tubce to jest to), to znakomicie się czytała.
Ciesze się Waszym zwycięstwem nad uczuleniem na pszczoły - wymagało niemałego hartu ducha obu stron.
A moja podlewana co trzy dni doniczkowa róża trzyma się nieźle, choć kwiaty już więdną. No, ale kwiaty nie mają chyba dłuższej niż tydzień trwałości?
Ownlog.com :: Wróć