Dziś będzie notka drastyczna, ale w gospodarstwie tak to już jest - życie i śmierć, naręcza róż i mączniak prawdziwy lub rzekomy i jedni drugich pożerają.
Wczoraj oddałam Pedra za dwa piwa. Chciałam inaczej, szukałam chętnych od kwietnia chyba, ostatnio trwały jeszcze rozważania, czy pójdzie do gospodarstwa wujka, czy do gara, no i wczoraj wreszcie przyszli po niego w dniu jego pierwszych urodzin.
Pojechał w swoją ostatnią podróż, pogdakując w bagażniku eleganckiego samochodu w drucianej klatce.
Ponieważ nabywcy wytłumaczyli, że za darmo być nie może, bo tak się nie robi, nie i już, no to zarządziłam te dwa piwa. I jeszcze powiedzieli, że mam go nie żałować, bo rosół będzie niedobry. No to się staram.

Teraz doczesne truchło Pedra spoczywać będzie w stanie zahibernowanym aż do lipca, kiedy to stanie się rosołem z okazji przyjazdu rodziny z Anglii.
Skończył więc chyba i tak lepiej, niż Janek, którego trzeba było dobić, tak był pokiereszowany po bitwie z Antoniem. Ugotowaliśmy go potem i zjadła go Kora z kotami.

Właściwie to Pedro już od tygodni nie miał sielankoweego życia, a po ostatniej walce, kiedy to Antonio uszkodził mu oko, bardzo był już strachliwy i chował się całymi dniami po krzakach, a pojeść i pobzykać mógł sobie tylko wtedy, gdy Antonio był naprawdę zajęty.
Karmiłam go smakołykami w tych krzakach, ale najpierw musiałam zawsze nasypać innym kurom, żeby zajęły się żarciem, a Antonio wraz z nimi.

Może teraz, kiedy zniknie nerwowa atmosfera w kurniku, któraś kurka zechce wreszcie zasiąść na jajkach. Rok temu o tej porze miałam już kurczęta.


Tak napisali inni:

incognito

  24.06.2014, 17:06   79.186.187.237
AJAJA JAJ to sie narobiło !
Ownlog.com :: Wróć