Pozbyliśmy się kolejnego straszaka - stelażu do ogromnego namiotu foliowego. Na nasze potrzeby mamy mniejszy foliak i wystarcza nam on w zupełności.
Po nieudanych próbach sprzedania konstrukcji podarowaliśmy ją w końcu pewnej babeczce z naszej wsi, która jest bardzo energiczną gospodynią na pełen etat i zrobi z niego na pewno właściwy użytek. Zagoniła do roboty męża i syna i pewnego dnia, po okopaniu osadzonych w ziemi rur potwór został ruszony z ziemi i wyniesiony w dwóch częściach.




Widok zmienił się stanowczo, a oto analiza porównawcza w obrazach - przed i po.

Ujęcie pierwsze:




Ujęcie drugie:





Ujęcie trzecie:




O stelaż wspierały się dotychczas pnące róże - Flammentanz i Dr W. van Fleet. Dostały więc szybciutko tymczasowe pergolki ze starych furtek z odzysku i nawet nie zauważyły tego faktu! Jesienią jedna z nich będzie przesadzona tak, aby znalazły się w jednej linii, wtedy też dostaną wspólną pergolę i utworzą różaną ścianę, zasłaniającą przed nami miejsce biesiadne sąsiadów, którzy znietrzeźwiają się tam z upodobaniem, psując nam widok i zakłócając percepcję Absolutu.

I pomalowałam sobie płotek z różnokolorowych kawałków. Ładniej jest!




A za furteczką...



Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć