Do wsi wkroczył dżender i parytet i po dwóch kadencjach urzędowania sołtysa wybraliśmy wczoraj sołtyskę. Co prawda była jedyną kandydatką, więc nie było wyjścia, no ale.
Różnym osobom proponowano kandydowanie, ale żadna z nich się nie zgodziła. Myślałam, że Basia będzie kandydowała, ale jednak się nie zdecydowała, a szkoda.
Żeby nie było, to dodam tylko, że padła również moja kandydatura i to nie z ust pijanego Heńka, tylko poważnej osoby.
Podziękowałam i obiecałam, że za cztery lata - kto wie.

Tegoroczni zimni ogrodnicy wraz z Zośką minęli w naszym regionie bezprzymrozkowo i chwała im za to. Zapowiada się taki piękny sezon, z urodzajem kwiatów i owoców.
Jeszcze nigdy moje róże nie wyglądały tak pięknie o tej porze. Co prawda kwiatów jeszcze nie ma, ale potencjał widać, a krzaczory są takie piękne, że jak patrzę na nie z bliska, to aż mi się chce płakać.
Patrzenie z bliska pomaga też zawczasu zauważyć różne wredoty, które jak co roku kolejno będą chciały zeżreć moje róże.
Mszyco, bruzdownico pędowa, zwiocie i skoczku różany, nimułko i ogrodnico niszczylistko - wasze niedoczekanie!


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć