Minął kolejny weekend w Poznaniu, być może już przed wakacjami ostatni, ale to się dopiero okaże.

Na zajęcia w sobotni poranek dotarłam z pewnym trudem, bo chociaż wiedziałam, że pętla tramwajowa jest przebudowywana i muszę wysiąść wcześniej, to jakoś nie udało mi się upilnować właściwego przystanku i po chwili zorientowałam się, że jestem znów w rejonie dworca kolejowego. Nie było czasu na kolejną próbę, więc szybko zadzwoniłam po taksówkę i jakież było moje zdumienie, kiedy pani przyjmująca zamówienie zwróciła się do mnie: pani Małgorzato..., a następnie w taksówce zobaczyłam na wyświetlaczu swoje imię i informację o zniżce. A korzystałam z tej linii zaledwie drugi raz!

Zjazd minął owocnie, bo w niedzielę napisałam egzamin i przybyły mi też dwa kolejne zaliczenia na piąteczki.
A egzamin pisaliśmy u pani, która tak jak w poprzedniej sesji zaczęła od porozsadzania nas nie za gęsto i wyznaczenia miejsca na wszystkie nasze torebki i inne przedmioty, nieprzydatne jej zdaniem podczas pisania egzaminu. I powiedziała też: jeśli ktoś ma dysleksję, to ma problem - czego nie mogę przeczytać, tego nie ma!

Pod koniec tego dnia zajęć, kiedy inna pani omawiała nasze prace zaliczeniowe, odstawiłam jakoś tak nieuważnie papierowy kubek z kawą, wydawało mi się że na blat, stołu, a w rzeczywistości na mój telefon, leżący na brzegu i kubek wykopyrtnął się nieoczekiwanie na mnie (biała spódnica!!!), na koleżankę siedzącą obok i przy okazji trochę jej się wlało do torebki, a trochę rozprysło na teczki z notatkami. To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek ma ochotę zapaść się pod ziemię i już tam pozostać!
Koleżanka, szczęśliwie, nie została poparzona, a ciuchy miała czarne, co też nieco zminimalizowało siłę rażenia. Spontanicznie utworzyła się kilkuosobowa brygada ratunkowa z chusteczkami i serwetkami i po krótkim zamęcie, wprowadzonym w precyzyjnie zaplanowany przez panią doktor tok zajęć, wszystko wróciło do normy.

No i jeszcze jeden numer zaliczyłam u progu podróży powrotnej, kiedy to na peronie piątym, wsiadłam do niewłaściwego pociągu i nawet rozgościłam się już na, rzekomo, swoim miejscu, usankcjonowanym miejscówką, a jakże! Zaczęłam już nawet czytać, ale nagle coś mnie tknęło i spytałam siedzącego obok pana, czy ten pociąg jedzie do Szczecina.
- Nie, proszę pani, my jedziemy ZE Szczecina – usłyszałam. Galopem pozbierałam swoje klamoty i wypadłam na peron. Okazało się, że w tym samym czasie na tym samym peronie stały dwa pociągi: Szczecin-Katowice i Katowice-Szczecin. Nie minęły dwie minuty i ten pierwszy odjechał! No, miałam szczęście, znów!

Tymczasem w gospodarstwie Stary przekwaterował się z biurem do letniego pokoju, więc chyba przeszedł wreszcie na tryb letni.
Zgodnie z planem Stary opróżnił też studnię, ale jakoś opornie się ona teraz napełnia i chyba przyjdzie czekać na solidniejsze opady, żeby powtórzyć akcję jeszcze kilka razy. Inna sprawa, że może to wcale nie być tak, jak mi się zdaje, bo wykopy, związane z budową kanalizacji unijnej spowodowały obniżenie się wód gruntowych, więc woda jest, ale nie na tym poziomie, co kiedyś.
No i z nowości, to może jeszcze to, że Antonio, droczący się z psami przez ogrodzenie, zapragnął prawdziwej konfrontacji i rzucił się do boju przez uchyloną furtkę, kiedy Stary wychodził z kurzego wybiegu. Od razu się okazało, że to jednak nie on tu rządzi i po dramatycznej akcji ratunkowej, wymagającej od Starego refleksu i talentów akrobatycznych, kogut został uratowany. Wszyscy żyją.

Takie to były przygody!


Tak napisali inni:

Mam

  13.06.2015, 10:09   178.217.34.167
Cali to niekoniecznie - Antonio stracił wiele piór w ogonie, tych długich, najpiękniejszych i tych u nasady ogona, z białym puszkiem :(
Odrastają.

is

  13.06.2015, 08:13   91.224.225.237
o, ja też mogę takie czytać!
Kujonka ;)
Bardzo podoba mi się "czego nie mogę przeczytać, tego nie ma", bardzo!
Cieszę się, że wszyscy cali :)

pi

  12.06.2015, 19:00   89.65.92.118
Takie wpisy mogę co dzień albo i dwa razy dziennie czytać :-)

incognito

  09.06.2015, 13:23   83.11.145.80
LOL ;) to gratulacje w sumie na dużym plusie :)
Ownlog.com :: Wróć