Przyjechały nowe kurki - dziesięć ośmiotygodniowych zielononóżek, całkiem jeszcze małych, ale na tyle dużych, że są już w pełnym upierzeniu i wyglądają jak miniaturki tych dorosłych. Wykluły się szóstego lutego, w imieniny Doroty, będę więc je wszystkie dla uproszczenia nazywać dorotkami.
Kurki zostały wysłane paczką z Wielkopolski, niby to kurierem, ale wkrótce się okazało, że choć były w Słupsku już o ósmej trzydzieści, to potem nasz wsiowy listonosz woził je ze sobą przez cały dzień. Po pracy wyruszyliśmy mu na spotkanie, klucząc po serpentynach i bezdrożach naszej gminy, aż wreszcie na szosie między polami nastąpił przeładunek śmierdzącego towaru do naszego samochodu.
Jak ten biedny człowiek wytrzymał w takim smrodzie cały dzień, to naprawdę nie wiem, bo ledwo dojechaliśmy te kilka kilometrów do domu.

Dorotki zostały wypakowane i powrzucane przez okienko do kurnika, żeby mogły rozprostować gnaty a przede wszystkim wyschnąć z... że tak powiem, trudów podróży.
Kurnik wewnątrz został podzielony na dwie części, bo na razie młode kurki nie będą miały bezpośredniego kontaktu ze starszymi, dla własnego bezpieczeństwa. Dorosłe kurki korzystają teraz wyłącznie z dużych drzwi i mają dostęp do swojego gniazda, żeby mogły znosić jajka, a dorotki mają do dyspozycji małe okienko kurnika i zagrodzoną część wybiegu, taki tymczasowy kojec zbudowany z odzyskowych furtek i innych cudów.
Kurki mają też oddzielne karmniki i poidła.

Dzisiejszy dzień był przełomowy, bo dorotki pierwszy raz wyszły na swój wybieg, a właściwie zostały do tego nakłonione łagodną acz zdecydowaną perswazją, połączoną z wypychaniem ich kolejno przez okienko.
Wspomnę jeszcze, że wieczorem musiałam je wszystkie po kolei wrzucać z powrotem przez to okienko, bo nie umieją korzystać z drabinki!

Na zewnątrz natomiast uruchomiły od razu całe zasoby inteligencji: rzuciły się do żarcia, obstępując dookoła swój karmnik i widać było, że niezłe są w tzw. energicznym pobieraniu pokarmu!
Zachowywały się już zupełnie inaczej, niż wczoraj i dziś rano, co znaczy, że szybko się przyzwyczajają i czują się coraz lepiej. Straciły też już ten ohydny zapach.

Kurki młodsze i starsze teraz mają czas na oswojenie się ze sobą wzajemnie, przyzwyczajenie się do nowego widoku, zapachów i odgłosów, jednak bezpośredni kontakt nie jest na razie możliwy - ani w kurniku, ani na wybiegu.





No i wreszcie wiosna - wczoraj była pierwsza burza i to z gradem, a potem tęcza nad ogrodem. Łóżko zostało już wyniesione z sieni, co oznacza, że tylne drzwi domu znów są w użytku.





Powstają nowe rabaty, sadzimy znów róże.



Jeszcze chłodno, ale ławeczka pod leszczyną już czynna.




Tak napisali inni:

Mam

  10.04.2016, 18:39   178.217.34.167
incognito -> zdrowy, zdrowy i dziękuje za troskę ;)
DD -> no jasne, mam specjalne zdjęcia ziół w różnych konfiguracjach, służę pomocą :)

DD

  06.04.2016, 21:57   178.217.39.212
Cudne... Ach!
Małgosia, czy będę mogła wykorzystac niektóre Twoje zdjęcia do międzynarodowego projektu o ziołach? Byłabym wdzięczna, bo Twoje fotki są unikalne.


incognito

  04.04.2016, 09:18   79.186.116.112
Jak zwykle pełen podziw za tyle energii i ochoty do nowych działań :) Zazdroszczę :)
Kora pozuje, a gdzie Burek ...zdrowy ? Pozdrawiam :)
Ownlog.com :: Wróć