Stary zawiózł Mamę na lato do Miasteczka.
Kołomyja zakończenia roku szkolnego zbiegła się z przygotowaniami do tego wyjazdu, więc w domu w zasadzie nie było sprzątane, a wręcz przeciwnie. Kiedy wyjechali, rozpętała się solidna burza i padało potem przez kilka godzin, co uniemożliwiło mi terapię ogrodową i uziemiło przy stoliku za domem z flaszką białego wina, bez którego nie dałabym chyba rady przeżyć tego wieczoru.
Przerażają mnie własne emocje i kłębowisko sprzecznych myśli, no ale jakoś powoli będę się z tego wyczołgiwać z zastosowaniem terapii ogrodowej.



W niedzielę od rana snułam się po domu, obsługując kolejny zestaw terapeutyczny: pralka-zmywarka-odkurzacz-mop i próbując przywrócić standard mieszkalny. Wychodziłam też od czasu do czasu do ogrodu, ale wszystkie wyjścia kończyły się pod świdośliwą, obsypaną dojrzałymi już owocami. Tam parkowałam i spożywałam, a jak się już obżarłam, to zapominałam, po co wyszłam, więc wracałam.
Ale udało mi się też trochę poogrodować. Rozsypałam trzy opakowania nawozu do róż co zajęło mi trochę czasu, bo przy okazji wyrywałam z różanek chwaściory, żeby ich bez sensu nie nawozić?
No i upiekłam sobie mały chlebek, będzie dziś na śniadanie z masłem albo wsiową śmietana i szczypiorem. Próbuję znów coś działać z dietą rozdzielną, ale czasem mi się chce, a czasem nie.

Wieczorem zjadłam w ogrodzie trochę pierwszych czereśni i malin!
Wykonałam też bojowe zdanie, które zawsze należy do Starego, a tym razem spadło na mnie: wystawiłam do poniedziałkowej wywózki szklane odpady, a było tego pięć worów napełnionych po demontażu betoniaka i wygrzebaniu spod niego śmietniska dziesięcioleci. Powywoziłam je po kolei na taczce i poustawiałam pod lipą przy szosie.

Betoniak - "przed" i "po" - najpierw widok od strony domu.





Po drodze było jeszcze "w trakcie"...



A teraz widok w stronę domu - tak było...



a tak jest; już wkrótce będzie tu rosła trawa.



Ale to już było i nie wróci więcej...

Tymczasem kwitną róże i jaśminowce, a wieczorami pachnie jak w raju.




Tak napisali inni:

DD

  18.07.2016, 09:34   178.217.39.212
Ale pięknie!

Mam

  04.07.2016, 19:03   178.217.34.167
No właśnie, praca cieszy, gdy daje owoce, które można skonsumować na różne sposoby :)
Ale wolę raczej myśleć, że wszystko w moich rękach, niż że to czyjkolwiek dar...

incognito

  02.07.2016, 12:37   83.11.242.14
Filozoficznie .....„cóż ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha, którą mozoli się pod słońcem...pozwala z nich korzystać i wziąć swoją część i cieszyć się swoim trudem - to Bożym jest darem" :) :)
Ownlog.com :: Wróć