Dziś rozpoczęliśmy eksperyment mający na celu wyeksmitowanie Bogusi z sypialni. Mimo całej miłości do tego kociego dziecka, mam już dość budzenia się w oparach kocich gówien.

Po południu wyniosłam cały bogusiowy majdan na strych i urządziłam jej tam gospodarstwo w pokoju z szydełkowymi firankami. Miski, kuweta, koszyk z kocykiem do spania, zabawki dyndające i niedyndające - ma być zadowolona. Dziś pierwszy raz obydwie kotki będą spały na górze... no, taką mam nadzieję.

Tak było w sypialni...













A tak jest na strychu...





Drzwi sypialni wreszcie znów mogą być OTWARTE. Ach, jak ja nienawidzę pozamykanych drzwi!

Zdezorientowane psy wpadają do sypialni i nie mogą uwierzyć, że nie ma tam już kota, ani - co gorsza - kociej miski i kociej kuwety, których zawartość można by było wrzucić na ząb, zanim mój krzyk przetnie powietrze!!!

Trwa kolejny odcinek serialu wiejskiego: Lawirowanie między gatunkami . Musimy się pilnować, bo teraz znów wszystko jest trochę inaczej.
Strych stanowi zamknięty teren - koty nie mogą wyłazić na dach i nie mogą schodzić do domu. Kiedy psy są w ogrodzie, wtedy otwieramy strychową klapę i koty ganiają po całym domu. Trzeba jeszcze przemyśleć wypuszczanie Zuzi przez dach na ogród, ale tak, żeby Bogusia nie wylazła, bo nie jest jeszcze zaszczepiona, a zresztą chyba w ogóle nie powinna wychodzić, zanim nie będzie wysterylizowana.
W dodatku wciąż trwa wzajemne docieranie się kotek, więc nieustającym radosnym harcom kociego dziecka towarzyszą fochy, prychanie i syczenie Zuzi, szczęśliwie coraz bardziej znudzone.

A ciekawe, czy Burek przyjdzie dziś do łóżka?


Tak napisali inni:

Mam

  06.09.2016, 20:05   178.217.34.167
U nas w budzeniu, to psy! Tupią łapami, pazurami - jakby były podkute :)

incognito

  06.09.2016, 07:29   83.8.187.89
Koty patrzą na nas ,takim wzrokiem jakby nas nie było :D ale w budzeniu skuteczniejsze od budzika.
Ownlog.com :: Wróć