Pomidory, które rozdawałam w jednym z poprzednich wpisów bardzo słabo mi powschodziły i nie miałam już z czego dosiać, więc trudno - rozdawnictwo będzie marne.
W Gospodarstwie zmiany: Stary dokończył ścieżkę i prawie zrobił bramę, która wygląda już całkiem, jakby była prawdziwa, tym bardziej, że trzeba ją otwierać, żeby wjechać lub wyjechać.
Mamy też cegły na słupek, który dopełni kompozycyjnie ruinkę.
Klika dni temu Darek zaorał nasze pole, coś tam będzie siał - może grykę, może coś innego - będzie ochrona od wiatrów dla mojego warzywnika.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają...

Dopalają się resztki mojej choroby, która paradoksalnie, mimo wszelkich chorobowych niedogodności była moim wypoczynkiem i oddechem. Mogłam wreszcie zapaść się w siebie samą i pobyć - chyba pierwszy raz od początku października. Nigdzie nie jechać, niczego nie robić, być.

W tych dniach, w te noce, wróciła do mnie Mama. Znów mi się śni, tak jak kiedyś gdy żyła. Ale wtedy śniło mi się, że umiera, że coś złego jej się dzieje, że potrzebuje pomocy.
Potem, kiedy już odeszła - całkiem zniknęła. Tak chciałam, żeby mi się przyśniła, tak tęskniłam, a tu nic, nic. Śniła się wszystkim dookoła, a mnie nigdy, przez te klika miesięcy ani razu. Gdybym wierzyła w duchy, to mogłabym pomyśleć, że odsunęła się i czeka, żebym mogła odpocząć.
I teraz wróciła w snach i znów jest, przynajmniej tak, przynajmniej tyle.


Tak napisali inni:

Mam

  25.03.2017, 07:11   178.217.34.167
Dusze, nie dusze - dla mnie to raczej świadomość i energia...
Ciało odchodzi, ale przecież jeszcze niedawno były uczucia, myśli, czytanie książek, pisanie listów - to jest potężna siła i ona gdzieś jest.

mark

  24.03.2017, 19:59   46.134.135.195
Dusze przychodzą dopiero gdy mogą, ale są zawsze, tylko nie zawsze się ukazują.
Ownlog.com :: Wróć