Nawiązując do tego, co pisałam wcześniej, teraz będę się uczyła świętowania inaczej. Przyjeżdża Młoda, która bardzo dawno tu nie była i już samo to jest wystarczającym powodem, ale przypadkiem jest też Wielkanoc, wiec będzie baba drożdżowa, mazurki, pascha, dużo jaj i domowe wędzonki z chrzanem.
Jesteśmy właśnie ze Starym w fazie: zostaw, to na święta!, z której wkrótce gładko przejdziemy w fazę: jedz, bo się zepsuje!.
Młody spędzi święta na obczyźnie, ale jak wróci, to przecież też możemy sobie urządzić święta.

Z Gospodarstwa zniknęło wreszcie stare żelastwo bramy, jest już nowa brama i ogrodzenie frontowego podwórka z drewnianych sztachet; jest też furtka wejściowa, która powoli obrasta w oprzyrządowanie. Będzie nad nią pergola, będzie róża i powojnik nad wejściem, no i dzwonek, ale na razie go nie ma, więc trzeba mieć szczęście, żeby psy były na zewnątrz, bo one świetnie zastępują dzwonek, a nawet syrenę strażacką.
Podwórko jest od nowa pięknie wybrukowane kamieniami i cegłą rozbiórkową, a z nawierzchni wyłania się ścieżka, która wypływa furtką na zewnątrz. Stary maluje kamieniem i cegłami, a efekty są oszałamiające.

Kupiliśmy tej wiosny trzy nowe jabłonki, wszystkie starych odmian: papierówkę, kosztelę i koksę pomarańczową.


Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć