W tym roku będzie chyba bardzo mało miodu; pierwszy udój był skromniutki i mamy tylko cztery ule, wiec nie ma się co spodziewać cudów. Wczoraj pszczoły się wyroiły i usadowiły się wysoko na czereśni nad ulami, a potem nawet dały się stamtąd zdjąć i wsadzić do pustego ula. Jeśli tylko nie uciekną, to będzie piąta pszczela rodzina.
Żeby się do nich dostać, Stary musiał użyć bardzo długiej składanej drabiny i przeciąć sobie piłą drogę do roju pomiędzy konarami czereśni. Było trudno, ale się udało.

Urządziliśmy sobie przy ruince pod renetami letni pokoik i tam jadamy prawie wszystkie posiłki. Wieczorkiem wysiaduję tam z robótką.


Róże są w tym sezonie nad podziw okazałe i rekompensują ubiegłoroczne różane dziadostwo. W całym ogrodzie pachnie różami, gdziekolwiek się ruszyć, powiewają te cudne aromaty.
Nie wszystkie róże kwitną jednocześnie, ale tych czerwcowych jest najwięcej. W czerwcu zaczynają zarówno te, które powtarzają kwitnienie przez cały sezon, jak i te kwitnące tylko raz - najczęściej właśnie w czerwcu i lipcu.
Oto niektóre z moich pierwszych tegorocznych róż.

Therese Bugnet

Fredensborg Castle

Martha

Crocus Rose

Św. Tereska z Lisieux

Babcina NN

Rosa gallica tubylcza

Morden Blush

John Cabot

Stanwell Perpetual

Gipsy Boy

Pastella

Friesia


Tak napisali inni:

pi

  08.07.2017, 18:11   89.65.111.130
Pastella i Fresia.
Pozdrawiam, Mam!
Ownlog.com :: Wróć