Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


10.01.2018 (17:31)

Taka sytuacja: jadę z pracy do domu dość zatłoczonym pekaesem; siedzę koło Grażynki, którą znam z tych dojazdów właśnie. Rozmawiamy no i się dowiaduję, że Grażynka wiezie dziesięć kilogramów świeżego dorsza_prosto_z_kutra, znaczy tym autobusem wiezie. Tyle zamówiła, więc się wywiązała, chociaż zamówiła na święta, a przywieźli jej dopiero dziś.
No to zdjęłam dziewczynie część ciężaru z ramion i zakupiłam w autobusie świeżą rybę po korzystnej cenie.

A czasem kupuję też ziemniaki na szosie. Znaczy tak: idę od przystanku do domu z niejaką Gośką, której rodzina uprawia ziemniaki w różnych odmianach. Pytam: Pani Małgosiu, a macie jeszcze vinetę? No i się dowiaduję, że mają, więc od razu pytam, po ile za worek. Potem wyciągam portfel i płacę od razu odliczoną kwotę, a wieczorkiem jej brat przywozi mi ziemniaki pod bramę.

Ach, jak ja to lubię.

Komentuj (5)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów