Co się robi ze starymi kalendarzykami, takimi z torebki - latami zbieranymi, bo jak tu wyrzucić, skoro tyle ważnych rzeczy, tyle spraw i terminów? Ani spalić, bo nieekologicznie, ani na śmietnik, bo dane wrażliwe i głupio tak jakoś, na śmietnik takie rzeczy...
Ubiegłorocznego kalendarzyka już prawie nie używałam; przerzuciłam się zupełnie na smartfonowe notatki i przypomnienia, ale jeszcze go miałam i nosiłam w torebce przez część roku i to był chyba mój ostatni papierowy analogowy kalendarzyk z dawnych czasów.
I co teraz z tym wszystkim zrobić? Cała szafka kalendarzyków i nawet zajrzeć do nich nie sposób, bo już bez zaglądania można tylko płakać za tym wszystkim co minęło i za ludźmi, których chciałoby się choć raz jeszcze potrzymać za rękę.
Ale oni są już tylko w tych kalendarzykach i na zdjęciach, w przedmiotach i listach i nic się z tym nie da zrobić.

W Gospodarstwie zimowy zastój, ale są plany i zamiary. Stary zrobił ostatnio duży karmnik dla ptaków i zamontował w ogrodzie, na ściętym pniu modrzewia. Ale ptaki jeszcze o tym nie wiedzą, choć nasypałam im tam różnych różności, które częściowo ukradłam z kuchennej szafy z produktami sypkimi, a częściowo z wielkiego gara z ziarnem dla zielononóżek.



Nie mogę się doprosić Starego, żeby mi kupił słoninę dla sikorek, bo poprzednia już całkiem wyjedzona. W mieście słonina jest w sklepach mięsnych tylko rano, a Stary się wybiera jak już wykupią - i zdziwiony.
Zamówiłam więc słoninę w sklepie wiejskim i ma być na sobotę, ale to już z grubej rury zamówiłam, od razu cztery kilogramy, żeby kłopotu nie robić panu sklepowemu, co to przywiezie cały płat i ja ten cały płat wezmę.
Zrobię girlandę słoninek dla sikorek i będziemy z kotami oglądać to widowisko z różnych okien - ja pokojowo, koty z nieczystymi myślami.

A Staremu zagroziłam, że jak mi pan sklepowy naprawdę tę słoninę sprowadzi na sobotę, to ja się z panem sklepowym ożenię.
(gdyby mnie zechciał)


Tak napisali inni:

pi

  27.01.2018, 19:13   89.72.79.113
a kiedyś odwrotnie bywało. Słonina leżała, mięsa nie było.


incognito

  22.01.2018, 14:20   83.11.241.209
Co z tą słoniną ? U nas na Pomorzu identycznie. Słonina cieniutka ,włóknista i rzadko w sklepie bywa. W temacie kalendarzy też podobnie. Po Mamie zostały/27 grubych sztuk/ ze szczegółowymi opisami ..co,kto,po co i notki typu -moja kochana córcia /to o mnie/. Leżą na strychu w walizce ,zroszone moimi łzami.

Mam

  20.01.2018, 18:41   178.217.34.167
Kochana, teraz świniów tłustych nie ma, hodują mięsne rasy, słoninki cieniutka warstewka, to i niedobory są.
Dla porządku dodam, że pan sklepowy się wywiązał.

pi

  20.01.2018, 16:35   89.64.30.130
oo, jak lubię takie notki! normalnie taka notka jest jak słonina dla sikorek. Sam smak!
Ale dziwne, że brakuje słoniny w dzień. Spożycie wzrosło? Jakiś nowy sposób alkoholizowania przez słoninowanie? ;-)
Ja też muszę kupić, bo jajecznica na szynce z mięsnego jest do kitu. Szynka nie dośc że chuda to jeszcze wodnista i tyle mojego, co skwarki o smaku mięsnym.
Pozdrawiam Ciebie, Starego i cały Wasz piękny dom :-)
Ownlog.com :: Wróć