Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

FB
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


06.04.2018 (21:24)

Co roku się odgrażam, że już ostatni raz i potem znów się w to pakuję. Nie umiem uprawiać warzyw - albo to ta ziemia jest jakaś beznadziejna, albo za dużo mam tu bieżącej roboty ogrodowej w sezonie i na warzywa nie wystarcza mi już czasu, więc po prostu są zawsze zaniedbywane.
Ubiegłoroczna marchewka, pietruszka i cebula wyglądały tak, że nawet ich jesienią nie zebrałam z pola, bo nie było czego zbierać. Zawsze powtarzam, że mój warzywnik wygląda tak, jak by się małe dzieci z przedszkola bawiły w uprawę ogródka.

No i cóż - znów kawał ziemi jest przygotowany do zasiewu. Kilka dni temu sami darliśmy pazurami perz, który się tam zasiedlił w ubiegłym sezonie.
Jest to całkiem nowe miejsce pod warzywnik, porządnie nawiezione obornikiem i zwapnowane, więc może wreszcie się uda. Jutro inauguracja - posadzę cebulę, która moczy się od wczoraj w wodzie wapiennej; wiem od rolnika z naszej wsi, że to zabezpiecza cebulę przed robalami.
Kupiłam też nasiona skorzonery, która była moim ubiegłorocznym eksperymentem i bardzo nam zasmakowała.
I wyraźnie mam coś z głową, bo kiedy tak patrzę na ten zagon, to zaczyna mi się błąkać po głowie myśl: a może by tak rządek ziemniaków posadzić?

Można już prawdziwie wiosennie pracować w ogrodzie i codziennie coś robimy. Stary pracuje przy pergoli do róż, na którą materiał dostałam na urodziny, a teraz trzeba ją zamontować na dolnej różance.
Ja zaczęłam przycinanie niektórych pnących róż - te można poskubać wcześniej, więc sobie pozwalam. Dziś przycięłam też gruszę klapsę i ostatnią jabłonkę. Z pozostałymi uporałam się wcześniej, ale to były niskie nieduże drzewka, a do do tych dwóch to już musiałam przystąpić z drabiną.
A jeszcze wcześniej było marcowe cięcie powojników, winorośli i hortensji bukietowych, więc to też można odhaczyć.

Pod folią mam posianą rzodkiewkę i koperek, a na parapecie w dużym pokoju oprócz pomidorów zieleni się już sałata i rukola, zatrwiany, trawa pampasowa i inny drobiazg.
Pomidory wzeszły mi tej wiosny pięknie i już część przepikowałam pojedynczo do kubełków. Mam jedenaście odmian, będę mogła porozdawać rozsadę koleżankom.

Kupiliśmy też dziś zaostrzone impregnowane paliki, z których będzie płotek górnej różanki.
A na naszym polu w tym roku posiane jest żyto.

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Pierwsza
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Janerka
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
Pińczów