Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


09.06.2018 (12:18)



No więc nareszcie mamy coś w rodzaju biblioteki. Muszę się jeszcze dobrać do branżowych książek Starego, ale to wymaga wtargnięcia do stajni Augiasza.

A po zamontowaniu schodów przyszedł wreszcie czas na podłogę w tylnej sieni. Kupiliśmy już deski sosnowe zwyklaste, takie jak mamy w pokojach.
Zastanawialiśmy się długo, czy czasem nie płytki, ale ostatecznie wygrały deski, bo położenie płytek musiałyby wygenerować grubszą rozpierduchę plus pod spód ogrzewanie podłogowe.
I weź tu potem człowieku z tymi psami, kiedy one nie lubieją podłogówki.
A deski położymy na tym co jest, czyli na płycie OSB, bez rozpierduchy. Bedzie cieplej samo z siebie, że tak powiem, bo drewno to drewno, wiadomo. Poza tym mamy w szopie wielki starożytny kaloryfer tubylczy z grubych rur, który zostanie powieszony pionowo na ścianie sieni przy drzwiach wyjściowych na ogród.

Trzeba powiedzieć, że nie cackamy się tu z podłogą. Mamy psy, które lubią się bawić także w domu, więc podłogi są podrapane i porysowane ich grubymi pazurami. Zaraz po położeniu deski były wycyklinowane i polakierowane i wymagałyby znów, ale nam się nie chce. Sosna jest miękka, więc nie ma rady.
Nigdy by nam do głowy nie przyszło twarde egzotyczne drewno w tym domu, bo byłby to klasyczny wół do karety, przy czym nie do końca jestem pewna... co tu wół, a co kareta.
Podoba nam się drewniana deska barlinecka, ale też jest za droga, żeby zaszaleć na takiej powierzchni.

Za nic w świecie nie chcieliśmy paneli, tych robionych z papieru, a udających różne drewna. One mają koszmarną dla mojego ucha akustykę - w mieszkaniu w bloku stukanie pazurków małego pieska czy obcasów butów ludzkich było nie do wytrzymania. Od razu było słychać, że po czymś dziwnym chodzimy.
No i jest ta sosna. I mimo wszystkich niedoskonałości, drugi raz zrobilibyśmy chyba to samo.

Jak widać, ważnym kryterium podejmowania różnych decyzji są u nas potrzeby psów, ale cóż - to one tu z nami mieszkają i są naszą rodziną.


Wczoraj pobrałam pierwszą prezentową książkę do słuchania. Córki Wawelu Anny Brzezińskiej to książka, na którą miałam chrapkę od czasu, jak tylko się ukazała.
Nie było jej w ofercie Audioteki, rozglądałam się więc, rozważałam kilka innych, zastanawiałam się jeszcze, aż tu nagle - jest w nowościach!
Pobrałam, działa - ponad 27 godzin słuchania!
Dziękuję Wam, moje bachorki.

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów