Rodzynki wydłubane z życia...

Goście

Archiwum
2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005

Fb
Poczta
Bank1
Bank2

Allegro
Avon

YouTube
Drzewo

statystyka
e-mail
RSS

Logowanie

Bibliografie

BLOG MAMOFYEN                                         To, co się jeszcze nie wydarzyło, można zmienić.


03.08.2018 (07:32)

Pewnego popołudnia, jako interludium w tej fali upałów przyszła burza.
W sąsiedniej wsi było chyba jakieś tornado, które powyrywało z korzeniami drzewa, poprzewracało ogrodzenia i pozrywało kable. My byliśmy na obrzeżach, ale wszystkie ściany domu mieliśmy mokre, jakby wiatr krążył i deszcz padał co chwila z innej strony. Z dachu woda wlewała nam się do ganku, a z poziomych rynien wychlapywała się na całej ich długości.
Nie było potem prądu i internetu przez dwie godziny, ale co najgorsze, to w ulewie utopiły nam się dwa kurczątka. Straciliśmy je przez naszą głupotę i brak wyobraźni, bo nie przyszło nam do głowy, że na tych naszych piaskach, które migiem pochłaniają każdy deszcz, tak szybo utworzy się jezioro i odetnie maluchom możliwość ratunku.
Dobrze, że choć inne udało się uratować, a byłoby znacznie gorzej, gdybym jeszcze dłużej w swojej głupocie ścierała podłogi, zamiast biec od razu do kurnika.
A wczoraj umarła nam jedna z dorosłych kurek - Stary znalazł ją nieżywą na gnieździe, kiedy wieczorem zamykał kurnik. Jeszcze dwie godziny wcześniej byłam tam i nawet się zdziwiłam, że już tak późno, a kurka siedzi na gnieździe.
Czy to była jedna z najstarszych seniorek i po prostu dokonała żywota, trudno powiedzieć.
Tak to jest z tymi zwierzętami - radość, przyjemność i satysfakcja, ale i to ciągłe umieranie, które niestety, trzeba też brać pod uwagę.

Jesteśmy teraz w krótkiej przerwie między jednym a drugim turnusem wakacyjnych gości.
Mamy też w planach sierpniowy wyjazd do Miasteczka, a Młody przyjedzie doglądać Gospodarstwa przez te kilka dni.

Z dobrych wiadomości: w naszym sklepie można już płacić kartą, co przybliża mnie do ideału, polegającego na nieoddalaniu się stąd na odległość rzutu kamieniem.
No i czekam, czekam, czekam na rewolucję.

A moje ręce czekają na skalpel i to już coraz bardziej niecierpliwie.

Komentuj (2)
Blogi
Barbarella
Talenty
CudaMerigold
Dulbeb
Gunia
Lunia
Stary
Młoda
Jedzonko
Pesto
Wypieki
Ogród
Kompostownik
Róże (ang)
Róże (pol)
Róże (rus)
Na drutach
Drops
E-dziewiarka
IK blog
Ravelry
Reszta Świata
Janda
Kazik
MariaPeszek
Nohavica
Przemyk
WOŚP
OKOpress
Pińczów